sobota, 6 sierpnia 2016

kremisiowa chatka



Jak to przeważnie bywa przed przyjazdem bliskich osób. Myślimy co upiec, co ugotować. Dylemat prawie każdej gospodyni. Tym razem ja musiałam zastanowić się jak godnie przyjmę teściową. Pasuje coś dobrego upiec do kawy. Problem w tym, że nie lubię zajmować się pieczeniem. Otworzyłam lodówkę i zbadałam jej zawartość. W lodówce były jajka, ser biały, masło. Zaglądnęłam do szafki zw poszukiwaniu słodyczy. Wynalazłam resztkę krakersów i trzy paczki kremisiów Dr. Gerarda. Zadowolona z tego co dzieci nie zdążyły zjeść postanowiłam zmontować chatkę z sera, krakersów i kremisiów. Wprawdzie jeszcze nie robiłam z kremisiami, ale nie mam innego wyjścia. Teściowa jak zwykle zadzwoniła późnym wieczorem. Już Jasia i Marysie położyłam po kąpieli do łóżka. Wtedy usłyszałam dzwoniący telefon. Goście przed południem przyjadą do nas. Lubie rodziców męża i nie krępuje się ich odwiedzinami, ale chcę zrobić im słodką niespodziankę. Przepis na chatkę mam już od dawna nawet nie wiem od kogo dostałam. Teraz zmodyfikowałam go dodając to co mam w tej chwili pod ręką.
Składniki;
krakersy, kremisie Dr. Gerarda
1/2 kg sera białego, kostka masła ekstra cukier waniliowy, 3/4 szklanki cukru pudru, 2 łyżeczki kakao. Masło utrzeć z cukrem i cukrem waniliowym. Stopniowo dodawać ser i podzielić na dwie części. Do jednej dać kakao, a do drugiej parę kroperek zapachu waniliowego. Na papierze do pieczenia rozłożyłam krakersy w sześciu rzędach po bokach dałam kremisie. Nałożyłam kakaową masę. Powtórzyłam układanie ciastek jak w pierwszej wersji. Nałożyłam masę serową, a na środku pokrojony pasek galaretki. Delikatnie podniosłam po bokach wystający papier i złożyłam w kształt chatki. Nie trzeba robić polewy, ponieważ kremisie  są już oblane smaczną czekoladą.    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz