Jak to przeważnie bywa przed przyjazdem bliskich osób.
Myślimy co upiec, co ugotować. Dylemat prawie każdej gospodyni. Tym razem ja
musiałam zastanowić się jak godnie przyjmę teściową. Pasuje coś dobrego upiec
do kawy. Problem w tym, że nie lubię zajmować się pieczeniem. Otworzyłam lodówkę
i zbadałam jej zawartość. W lodówce były jajka, ser biały, masło. Zaglądnęłam
do szafki zw poszukiwaniu słodyczy. Wynalazłam resztkę krakersów i trzy paczki
kremisiów Dr. Gerarda. Zadowolona z tego co dzieci nie zdążyły zjeść
postanowiłam zmontować chatkę z sera, krakersów i kremisiów. Wprawdzie jeszcze
nie robiłam z kremisiami, ale nie mam innego wyjścia. Teściowa jak zwykle
zadzwoniła późnym wieczorem. Już Jasia i Marysie położyłam po kąpieli do łóżka.
Wtedy usłyszałam dzwoniący telefon. Goście przed południem przyjadą do nas.
Lubie rodziców męża i nie krępuje się ich odwiedzinami, ale chcę zrobić im
słodką niespodziankę. Przepis na chatkę mam już od dawna nawet nie wiem od kogo
dostałam. Teraz zmodyfikowałam go dodając to co mam w tej chwili pod ręką.
Składniki;
krakersy, kremisie Dr. Gerarda
1/2 kg sera białego, kostka masła ekstra cukier waniliowy,
3/4 szklanki cukru pudru, 2 łyżeczki kakao. Masło utrzeć z cukrem i cukrem
waniliowym. Stopniowo dodawać ser i podzielić na dwie części. Do jednej dać
kakao, a do drugiej parę kroperek zapachu waniliowego. Na papierze do pieczenia
rozłożyłam krakersy w sześciu rzędach po bokach dałam kremisie. Nałożyłam kakaową
masę. Powtórzyłam układanie ciastek jak w pierwszej wersji. Nałożyłam masę
serową, a na środku pokrojony pasek galaretki. Delikatnie podniosłam po bokach
wystający papier i złożyłam w kształt chatki. Nie trzeba robić polewy, ponieważ
kremisie są już oblane smaczną
czekoladą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz