piątek, 11 września 2015

Zaproszenie na obiad



Następnego dnia obudziłam się wyspana jak mało kiedy. To zmiana pogody, która w nocy przyniosła ochłodzenie i deszcz miała na mnie taki pozytywny wpływ. Od rana byłam w dobrym nastroju i co najważniejsze mogłam działać. Razem z mężem załatwiliśmy kilka najpilniejszych spraw. Jego siostra wszędzie nam towarzyszyła. Przed powrotem do mieszkania na jej prośbę wstąpiliśmy do sklepu spożywczego. Wychodząc szwagierka niosła ze sobą ogromną torbę wypełnianą słodyczami. Około godziny dwunastej przyjechał mój brat i samochodem zabrał naszą trójkę do rodziców na obiad. Te wszystkie słodkości to prezent na powitanie mojej rodziny. Bratanice: Marta i Ola od razu wyszperały coś ulubionego dla siebie. Kremisie od Dr Gerarda to jest to co lubią moje kochane małolaty najbardziej. Mamie do gustu przypadły Pierniczki również od wspomnianego producenta wyrobów cukierniczych. Reszta rodzinki także znalazła coś pysznego dla siebie. Mama zaprosiła nas na obiad do pokoju gościnnego. Ja jednak zostałam aby pomóc mamie w kuchni. Szybko zorientowałam się że moja pomoc jest zbyteczna. Ola z Martą sprawnie mnie wyręczyły. Wróciłam więc do stołu. Po chwili swoje miejsca przy stole zajęła moja rodzinka. Gdy wszyscy byliśmy w komplecie rozpoczęliśmy ucztowanie. Z każdą minutą czuliśmy się coraz swobodniej a gdy bratowa przyniosła wino rozmowa potoczyła się jeszcze lepiej. Żal mi było odjeżdżać. Najchętniej zatrzymałabym się na wsi na trochę dłużej. Zwłaszcza, że szwagierka najwidoczniej czuła się tu bardzo dobrze. Niestety następnego dnia czekały nas nowe obowiązki i nowe sprawy do załatwienia. Dlatego wieczorem brat odwiózł nas do miasta, do mieszkania. Po intensywnie przeżytym dniu zasnęliśmy jak niemowlaki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz