Cześć,
nadszedł czas na ostatni wpis o wakacjach. Dzisiaj mowa będzie o dziewczynach. Bo
o facetach już było. Wiadomo, jaki jest w naszym społeczeństwie podział
obowiązków. Kobieta siedzi w domu i sprząta, gotuje, pierze, prasuje a Pan przychodzi
do domu i wymaga. Czy taka jest prawda? W niektórych domach o tradycyjnym
modelu rodziny, pewnie tak. U mnie wygląda inaczej. Podzieliliśmy się
obowiązkami. Każdy z nas pracuje, więc mamy mało czasu na dom. Czas spędzony z
dziećmi wolimy spędzić na spacerach, wycieczkach rowerowych czy na wyjście do
Kina lub Teatru. W chwilach na świeżym powietrzu zawsze mamy przy sobie coś z
szerokiej gamy produktów firmy „dr Gerard”. Tak też było nad morzem. Kiedy szliśmy
na plażę w plecaku mieliśmy na przykład ciastka PASJA, które dzieci zjadały
przy pierwszej okazji, gdy siłą je wyciągnęliśmy z wody. Wracając do żeńskiej
części mojej rodziny, córeczka, jako młodsze z rodzeństwa „papuguje” starszego
brata, więc gdy on wchodzi do wody po pas to ona też. Jeden szczegół jej umyka,
mianowicie Tomkowi sięga do bioder. To, co muszę zrobić? Biorę ja na ręce i idę
do syna kąpiącego się w morzu. Potem Zosia poznała koleżankę z koca obok. I się
skończyło „tata chodź, tata daj, tata pokaż”. Od tego momentu dziewczynki razem
się bawiły frisbee, foremkami oraz przygotowywały wirtualną kawę. Ale ciastka
KREMISIE były prawdziwe. Jednak, gdy koleżanka przyniosła ze sobą nadmuchanego
kameleona to dopiero była zabawa. Nawet mój prawie dorosły, bo dziewięcioletni
syn pływał na nim. Najlepsze było, kiedy szliśmy na obiad. Każde z nas zamawiało
inne danie. Następnie okazywało się, że wszyscy od wszystkich podjadali. A moja
córeczka posmakowała placków ziemniaczanych i to był jej ulubiony obiad. Gdy wracaliśmy
do pokoju na odpoczynek i rozwieszenie mokrych ręczników, parzyliśmy sobie
aromatyczną kawę i jedliśmy pyszne ciastka takie jak PASJA lub KREMISIE. Mniam mniam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz