środa, 9 września 2015

Wakacje cz. III

Cześć, nadszedł czas na ostatni wpis o wakacjach. Dzisiaj mowa będzie o dziewczynach. Bo o facetach już było. Wiadomo, jaki jest w naszym społeczeństwie podział obowiązków. Kobieta siedzi w domu i sprząta, gotuje, pierze, prasuje a Pan przychodzi do domu i wymaga. Czy taka jest prawda? W niektórych domach o tradycyjnym modelu rodziny, pewnie tak. U mnie wygląda inaczej. Podzieliliśmy się obowiązkami. Każdy z nas pracuje, więc mamy mało czasu na dom. Czas spędzony z dziećmi wolimy spędzić na spacerach, wycieczkach rowerowych czy na wyjście do Kina lub Teatru. W chwilach na świeżym powietrzu zawsze mamy przy sobie coś z szerokiej gamy produktów firmy „dr Gerard”. Tak też było nad morzem. Kiedy szliśmy na plażę w plecaku mieliśmy na przykład ciastka PASJA, które dzieci zjadały przy pierwszej okazji, gdy siłą je wyciągnęliśmy z wody. Wracając do żeńskiej części mojej rodziny, córeczka, jako młodsze z rodzeństwa „papuguje” starszego brata, więc gdy on wchodzi do wody po pas to ona też. Jeden szczegół jej umyka, mianowicie Tomkowi sięga do bioder. To, co muszę zrobić? Biorę ja na ręce i idę do syna kąpiącego się w morzu. Potem Zosia poznała koleżankę z koca obok. I się skończyło „tata chodź, tata daj, tata pokaż”. Od tego momentu dziewczynki razem się bawiły frisbee, foremkami oraz przygotowywały wirtualną kawę. Ale ciastka KREMISIE były prawdziwe. Jednak, gdy koleżanka przyniosła ze sobą nadmuchanego kameleona to dopiero była zabawa. Nawet mój prawie dorosły, bo dziewięcioletni syn pływał na nim. Najlepsze było, kiedy szliśmy na obiad. Każde z nas zamawiało inne danie. Następnie okazywało się, że wszyscy od wszystkich podjadali. A moja córeczka posmakowała placków ziemniaczanych i to był jej ulubiony obiad. Gdy wracaliśmy do pokoju na odpoczynek i rozwieszenie mokrych ręczników, parzyliśmy sobie aromatyczną kawę i jedliśmy pyszne ciastka takie jak PASJA lub KREMISIE. Mniam mniam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz