Dzień dobry. Witam
serdecznie w dobrym nastroju, ponieważ nasza reprezentacja wygrała kolejny mecz
w eliminacjach do Mistrzostw Europy. A my z synem tradycyjnie oglądaliśmy to
spotkanie zaopatrzeni w najsmaczniejsze WAFLE firmy „dr Gerard”. Na balkonie
powiewała flaga biało – czerwona, tylko nie mogliśmy używać trąbki, ponieważ
córka już spała. Po zwycięstwie 8 do 1 Polacy nadal są na drugim miejscu w
tabeli, zaraz po Niemcach. O tym, że jesteśmy chorzy na piłkę nożną przekonała
się moja rodzinna w czasie wakacji w Jastarni. Gdy dojechaliśmy do pensjonatu,
pokój był przygotowywany dla nas. Zostawiliśmy bagaże, w oczekiwaniu na
zameldowanie nie chcieliśmy tracić czasu, zmieniliśmy obuwie i poszliśmy na
plażę. Miasteczko to w czasie lata staje się centrum handlowym, zatem po drodze
musieliśmy kupić pierwsze pamiątki. Zgadnijcie, co kupił mój syn? Oczywiście piłkę
nożną. Nieważne, że w domu ma już pięć piłek. Nie spakował żadnej do plecaka,
więc powiększył swoją kolekcję. I tak zamiast moczyć się w wodzie, biegaliśmy
po piasku za piłką. Tylko kilka razy wszedłem z córeczką, ale tylko do kolan,
bo woda miała 11 stopni. Dziewczyny nie były zbyt zadowolone z nas. Uważały, że
je zaniedbujemy. Co robić? Kupiliśmy plastikowe kółko do rzucania „frisbee” i
to też był trafiony zakup. Jak to bywa w każdym tygodniu jest czwartek, a tego
dnia odbywały się mecze Ligi Europejskiej. W tych rozgrywkach uczestniczą dwie
polskie drużyny: Legia i nasz Lech. Co zrobiliśmy? Zorganizowaliśmy spacerek do
Biedronki po BISZKOPTY i WAFLE ulubionej firmy „dr Gerard”, dziewczynom kupiliśmy
kandyzowane owoce i krzyżówki, aby się nie nudziły. Wieczór i telewizor był
nasz. Która z Pań by przypuszczała, że pojedzie na wakacje, aby oglądać mecze? A
która z Was byłaby z tego zadowolona? Moja żona jest wyrozumiała, sama pochodzi
z piłkarskiej rodziny. Jej dziadek był założycielem Ludowego Klubu Sportowego,
gdzie grali jego synowie, zięciowie a potem wnuki i prawnuki. Więc piłka zawsze
jej towarzyszyła. A teraz i nasz syn jest piłkarzem i zadebiutował już w
rozgrywkach ligi orlika.
Jak mówi
przysłowie: „Niedaleko spada jabłko od jabłoni”.
Pozdrawiam wszystkich
tych, którzy oglądają mecze a w szczególności małżonki, za to, że na to nam
pozwalają. L K
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz