Rok szkolny to dla dziecka i rodziców wielkie przeżycie
zwłaszcza, że idzie do pierwszej klasy. Martwię się moją córką Małgosią, bo
jest dzieckiem nieśmiałym i bardzo nie lubi chodzić do szkoły. Nie wiem
dlaczego tak jest. Chodziła rok do przedszkola i trochę inaczej znosiła pobyt w
nim. W szkole już musi siedzieć w ławce przez czterdzieści pięć minut. Odrabiać lekcje i wykonywać inne trudne dla tego wieku zadania. Chyba nie
jest zdolnym dzieckiem, bo bardzo się niecierpliwi. Trochę narysuje jakiś szlaczek
i płacze jak się ją przymusza. Zachęcam ją przeróżnymi sposobami. Nie chce myśleć co będzie dalej. Razem
kupowaliśmy wyprawkę do szkoły i ona sobie wybierała. Ja pomogłam jej trochę w
wyborze tornistra, ponieważ jest bardzo ważne w czym będzie nosiła podręczniki.
Szczególną uwagę zwróciłam na regulowane szelki, wyżłobienia na tylnej ściance,
sporo miejsca i dużo kieszeni. Kupiliśmy też piórnik, kredki, pióro do nauki
pisania, długopisy kolorowe, plastelinę, blok rysunkowy. Po tych zakupach
pojechaliśmy do mojej siostry, która ma dziewczynkę Ulę dwa lata starszą od
mojej córeczki. Po drodze wstąpiliśmy do sklepu spożywczego. Zastanawiałam się
co kupić Uli. Poszliśmy na dział ze słodyczami i wzrokiem przeszukiwałam
ciastek produkcji Dr. Gerarda. Oczywiście znalazłam witaminki o smaku
truskawkowym i o smaku jabłkowym. Nigdy tych ciastek nie jadłam i postanowiłam
kupić dwa rodzaje. Dla siostry do kawy wzięłam jej ulubione kruche ciasteczka w
czekoladzie mlecznej o nazwie maltikeks. Siostra bardzo ucieszyła się naszą
niespodziewaną wizytą. Dziewczynki oglądały przybory szkolne i bawiły się w
pokoju. Ja natomiast rozmawiałam na temat trudnego roku szkolnego Małgosi.
Trochę mnie uspokoiła i nastawiła pozytywnie do tego problemu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz