wit’AM Państwa
gorąco. Kolejny wrześniowy dzień. Pogoda piękna. Kasztany na drzewach dojrzewają.
Wydatki szkolne daję się we znaki. Dzieci przyzwyczaiły się do szkolnego planu
zajęć. Ja mam chwilkę dla siebie, gdy pociech nie ma w domu, więc mogę grać na
gitarze lub usuwać drobne usterki w mieszkaniu. Na pewno mogę iść do rodziny
lub znajomych na kawę i pyszne ciastko „dr Gerard”. Okazuje się, że nagle mam
dużo spraw do załatwienia. Wczoraj musiałem odebrać komputer z serwisu i jechać
do apteki po lekarstwa dla córki i dla mnie. Mam ulubioną placówkę, gdzie są
niskie ceny, tylko, że w przeciwnym kierunku od sklepu komputerowego. Od czego
mam rower? Aby nabrać sił zjadłem pełnoziarniste ciastka zbożowe „wit’AM” i
ruszyłem. To był udany dzień w aptece zostawiłem tylko stówkę a laptopa kumpel
naprawił mi za półdarmo. No i ruch na świeżym powietrzu zawsze jest dobry. Około
godziny czternastej poszedłem odebrać córkę z przedszkola. Gdy tylko wyszła z
kasy zażyczyła sobie jakieś ciasteczko od „dr Gerard”. Ta marka już na stałe
weszła do bogatego zasobu słów moich dzieci. Dobrze, że naprzeciw przedszkola
jest sklep spożywczy. Weszliśmy tam i kupiliśmy na wagę MALTIKEKS. Po obiedzie
i pysznej kawusi poszliśmy na plac zabaw, gdzie spotkaliśmy brata z rodziną. Dzieciaki
zaczęły bawić się w swoim towarzystwie a my mogliśmy porozmawiać o muzyce i
instrumentach. Z bratem gramy w jednym zespole i planujemy nagranie singla. Materiał
mamy już wybrany, studio umówione, zostało nam tylko przygotować się
psychicznie i możemy wchodzić i nagrywać. Będzie pamiątka lub materiał
promujący naszą kapelę. Kiedy zrobiło się już zimno wróciliśmy do domu na
kolację, była godzina 19sta. Potem kąpiel i spać. Tak, więc wraz z nadejściem
września życie mojej rodzino wróciło do normy i do ustalonego harmonogramu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz