poniedziałek, 14 września 2015

Ostatni ciepły weekend.

Dzień dobry, mamy poniedziałek, zaczął się kolejny tydzień, coraz bliżej jesień. W sercu nadal lato. Każdego wieczoru wracamy wspomnieniami do wypoczynku nad morzem. I do chwil spędzonych na plaży z żoną, dziećmi i produktami „dr Gerard”. Te zabawy w lodowatej wodzie i szum fal. To na zawsze zostanie w naszej pamięci. Mam nadzieję, że dzieci też o tym nie zapomną. Że będą opowiadać swoim pociechom o chwilach spędzonych na wakacjach. Ten weekend zapowiadał się, jako ostatni ciepły, więc postanowiliśmy wybrać się na wycieczką rowerową. Zaprosiliśmy do wspólnej przejażdżki bratanka. Rodzice przygotowali go profesjonalnie, zapakowali mu KRUCHE ciastka i PIERNICZKI. Moja córunia musiała sprawdzić czy są produkcji „dr Gerard”, okazało się, że tak. Tak przygotowani kupiliśmy wodę mineralną i ruszyliśmy. Zaplanowaliśmy, że przejedziemy około dziesięciu kilometrów. W moim mieście jest coraz więcej ścieżek rowerowych. To szybciej można poruszać się rowerem niż samochodem. Gdy dojechaliśmy do parku, zrobiliśmy przerwę na poczęstunek. Potem zabawy na placu i powrót do domu. Lecz nie tak od razu. Moje młodsze dziecko od tygodnia domagała się obiadku w KFC. Jednak po obiadku trzeba zjeść coś słodkiego. Po wyjściu z restauracji dzieci zjadły kruche ciastka i pierniczki. Po powrocie do domu postanowiliśmy jeszcze się trochę poruszać. Przebraliśmy się w spodenki i korki i poszliśmy grać w piłkę. Do orlika mamy blisko, wystarczy przejść przez ulicę i jesteśmy na miejscu. Tradycyjnie na boisku grali już Tomka koledzy. Oddelegowali mnie na bramkę i graliśmy prawie dwie godziny. A moje ręce i nogi zostały boleśnie doświadczone. Teraz już wiem, że dziesięcioletni piłkarze grający, na co dzień w klubie mają już wyćwiczone rzuty karne. Więc tak mi dali czadu, że się bałem o moją twarz i okulary. Jakoś przeżyłem. Pozdrawiam L K

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz