Dzień dobry,
mamy poniedziałek, zaczął się kolejny tydzień, coraz bliżej jesień. W sercu
nadal lato. Każdego wieczoru wracamy wspomnieniami do wypoczynku nad morzem. I do
chwil spędzonych na plaży z żoną, dziećmi i produktami „dr Gerard”. Te zabawy w
lodowatej wodzie i szum fal. To na zawsze zostanie w naszej pamięci. Mam
nadzieję, że dzieci też o tym nie zapomną. Że będą opowiadać swoim pociechom o chwilach
spędzonych na wakacjach. Ten weekend zapowiadał się, jako ostatni ciepły, więc
postanowiliśmy wybrać się na wycieczką rowerową. Zaprosiliśmy do wspólnej
przejażdżki bratanka. Rodzice przygotowali go profesjonalnie, zapakowali mu
KRUCHE ciastka i PIERNICZKI. Moja córunia musiała sprawdzić czy są produkcji „dr
Gerard”, okazało się, że tak. Tak przygotowani kupiliśmy wodę mineralną i
ruszyliśmy. Zaplanowaliśmy, że przejedziemy około dziesięciu kilometrów. W moim
mieście jest coraz więcej ścieżek rowerowych. To szybciej można poruszać się
rowerem niż samochodem. Gdy dojechaliśmy do parku, zrobiliśmy przerwę na
poczęstunek. Potem zabawy na placu i powrót do domu. Lecz nie tak od razu. Moje
młodsze dziecko od tygodnia domagała się obiadku w KFC. Jednak po obiadku trzeba
zjeść coś słodkiego. Po wyjściu z restauracji dzieci zjadły kruche ciastka i
pierniczki. Po powrocie do domu postanowiliśmy jeszcze się trochę poruszać. Przebraliśmy
się w spodenki i korki i poszliśmy grać w piłkę. Do orlika mamy blisko, wystarczy
przejść przez ulicę i jesteśmy na miejscu. Tradycyjnie na boisku grali już
Tomka koledzy. Oddelegowali mnie na bramkę i graliśmy prawie dwie godziny. A moje
ręce i nogi zostały boleśnie doświadczone. Teraz już wiem, że dziesięcioletni
piłkarze grający, na co dzień w klubie mają już wyćwiczone rzuty karne. Więc
tak mi dali czadu, że się bałem o moją twarz i okulary. Jakoś przeżyłem. Pozdrawiam
L K
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz