Przed deszczem schroniłam się w
galerii handlowej. Zmarzłam trochę. Nie spodziewałam się, że początek
października przyniesie aż tak wielkie ochłodzenie. Za lekko się ubrałam. W
galerii wszystkie ławki obległa młodzież. Z trudem znalazłam jedno miejsce
wolne. Przycupnęłam na brzeżku kanapy by
odpocząć co nieco. Obok minie siedziało trzech chłopców w wieku około dwunastu
lat. Byli pochłonięci swoimi sprawami i nie zwracali na mnie uwagi. Pomyślałam,
że galeria handlowa w sezonie jesienno-zimowym służy małolatom za świetlicę.
Przychodzą tu po zajęciach szkolnych spędzić wolny czas. Niejednokrotnie
korzystają z punktów gastronomicznych lub spacerują po sklepach szukając super
promocji. Czasami jednak siedzą sobie po prostu i serwują po wirtualnym świecie
lub rozmawiają między sobą. Ci obok mnie wpatrzeni byli w ekraniki swoich
smartfonów. Widząc ich emocje i słysząc ekscytację w głosach, wywnioskowałam że pochłonięci są
jakąś grą. Ach te dzieciaki nie widzą świata poza telefonem. Chociaż nie
powiem, ja też ulegam współczesnym trendom i to bardzo. Myśląc to wyciągnęłam
swój sprzęt aby sprawdzić pocztę i popisać się przed maluchami swoim gadżetem.
Gdy już zapomniałam o całej sytuacji, moją uwagę przykuł gwar dobiegający z
sąsiedniej kanapy. Do trójki kolorowo ubranych chłopców dołączył jeszcze jeden
kolega. Ten ostatni dla odmiany nie miał w ręku telefonu tylko jakieś
szeleszczące opakowanie. Pryncypałki! – wykrzyknęli zgodnym chórem dzieciaki.
Tak to nic innego tylko przepyszne Pryncypałki marki Dr Gerard. Pozazdrościłam
sąsiadom smakołyku. Te andruty to moje ulubione, chociaż od Dr Gerarda lubię
także Maltikeks, Kremisie, Pryncytorcik, Andruty Kokosowe, Trick Śmietankowy,
Trick Kakaowy, ciastka francuskie posypane sezamem i wiele, wiele innych. Och!
Jakiego dostałam apetytu na słodkie. Szkoda czasu. Idę do sklepu po któryś z
tych rarytasów. Mniam!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz