Gdy tak stali przy afiszu zapraszającym na przedstawienie
pan Witold sięgnął do kieszeni kurtki i wyciągnął notes oraz ołówek, zapisał
sobie godziny kiedy będzie odbywać się przedstawienie i ruszył w stronę
mieszkania. Ich córka dopytywała się z zaciekawieniem czy pójdą na
przedstawienie. Po wejściu do mieszkania poinformował on swoją małżonkę iż
rzeczywiście do ich miasta zawitał cyrk i będzie dawać przedstawienie.
Wyciągnął z kieszeni kurtki notes i położył go na stole mówiąc tu są zapisane
godziny przedstawienia trzeba wybrać termin oraz czas. Teraz pani Krystyna
sięgnęła do miseczki gdzie znajdowały się ich ulubione pryncypałki od tak
lubianego przez nich producenta łakoci jakim jest producent Dr Gerard i
chrupiąc powiedziała, że najodpowiedniejsze będzie niedzielne popołudnie, a oni
wyrazili zgodę. Podczas ustalania daty wyjścia na przedstawienie ustalono
także, że kupnem biletów zajmie się pan Witold. Następnego dnia po pracy udał
on się na miejsce gdzie miał znajdować się cyrk i rzeczywiście na placu znajdował
się już rozstawiony bardzo duży namiot, a wokół niego krzątali się ludzie, obok
stały wozy. Pan Witold podszedł do tego z napisem kasa i poprosił o trzy bilety
na niedzielne popołudnie, czyli na wybrany termin i dostał je bez problemu w
pierwszych rzędach. Po ich kupnie udał się do mieszkania, tu zaraz po
przekroczeniu progu zaczął wymachiwać biletami, mówiąc przy tym bilety
załatwione. Z tego co mówiła ich córka
to na tym przedstawieniu będzie dużo jej koleżanek oraz kolegów. Wreszcie
nadeszła niedziela i cała trójka udała się do cyrku pan Witold wziął z sobą
przezornie pryncypałki oraz kremisie tak aby mieć coś do pochrupania. Z
przedstawienia cała trójka była bardzo zadowolona, a od bicia brawo to aż
bolały ich ręce.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz