środa, 12 października 2016

Cyrk cz.2

Gdy tak stali przy afiszu zapraszającym na przedstawienie pan Witold sięgnął do kieszeni kurtki i wyciągnął notes oraz ołówek, zapisał sobie godziny kiedy będzie odbywać się przedstawienie i ruszył w stronę mieszkania. Ich córka dopytywała się z zaciekawieniem czy pójdą na przedstawienie. Po wejściu do mieszkania poinformował on swoją małżonkę iż rzeczywiście do ich miasta zawitał cyrk i będzie dawać przedstawienie. Wyciągnął z kieszeni kurtki notes i położył go na stole mówiąc tu są zapisane godziny przedstawienia trzeba wybrać termin oraz czas. Teraz pani Krystyna sięgnęła do miseczki gdzie znajdowały się ich ulubione pryncypałki od tak lubianego przez nich producenta łakoci jakim jest producent Dr Gerard i chrupiąc powiedziała, że najodpowiedniejsze będzie niedzielne popołudnie, a oni wyrazili zgodę. Podczas ustalania daty wyjścia na przedstawienie ustalono także, że kupnem biletów zajmie się pan Witold. Następnego dnia po pracy udał on się na miejsce gdzie miał znajdować się cyrk i rzeczywiście na placu znajdował się już rozstawiony bardzo duży namiot, a wokół niego krzątali się ludzie, obok stały wozy. Pan Witold podszedł do tego z napisem kasa i poprosił o trzy bilety na niedzielne popołudnie, czyli na wybrany termin i dostał je bez problemu w pierwszych rzędach. Po ich kupnie udał się do mieszkania, tu zaraz po przekroczeniu progu zaczął wymachiwać biletami, mówiąc przy tym bilety załatwione. Z     tego co mówiła ich córka to na tym przedstawieniu będzie dużo jej koleżanek oraz kolegów. Wreszcie nadeszła niedziela i cała trójka udała się do cyrku pan Witold wziął z sobą przezornie pryncypałki oraz kremisie tak aby mieć coś do pochrupania. Z przedstawienia cała trójka była bardzo zadowolona, a od bicia brawo to aż bolały ich ręce. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz