Trick
śmietankowy.
Wczoraj mieliśmy
wizytę u specjalisty ortopedy. Wstałam rano i zaczęłam szykować
wszystkie potrzebne mi dokumenty na badania. Śniadanie, budzenie
dzieciaków i jedziemy. Tylko, że to wcale nie takie proste najpierw
trzeba się dostać na PKS. Kiedy już doszliśmy i zakupiłam bilety
pozostało poczekać aż autobus dojedzie. A tu na minutę przed
odjazdem komunikat z głośnika, że w dniu dzisiejszym nasz kurs
zostaje odwołany i trzeba czekać za następnym ze czterdzieści
minut. Fajnie się zaczyna a lekarz przyjmuje do trzynastej, godzina
drogi autobusem do tego dwadzieścia minut dojścia do szpitala no
ale mamy w zapasie dobrą godzinę. Czekamy trochę zniecierpliwieni,
trzeba było przebić bilety i już podjechał kolejny autobus
dobrze, że ten dotarł na czas, choć leciał z trasy. W dodatku
dalekobieżny. Pełen autokar. Teraz biegniemy na wizytę do
specjalisty. Kiedy weszliśmy miałam cichą nadzieję, że kolejki
już nie będzie bo przecież jest już jedenasta. A to niespodzianka
przed nami czarno na korytarzu ponad czterdzieści osób czeka na
przyjęcie lub po zdjęciu RTG. Jakiś koszmar dzisiaj. O co chodzi,
ludzie z malutkimi dziećmi z bardzo daleka przyjechali i czekają w
takiej kolejce. Robi się bardzo nieprzyjemnie zaczynają się
przepychać. Ja usiadłam z dzieciakami z boku i czekałam w kolejce
aż nadejdzie nasza pora. Po dwóch godzinach oczekiwania zrobiliśmy
się głodni. Dobrze, że zabrałam ze sobą zakupione wcześniej
KREMISIE w mlecznej czekoladzie pyszne herbatniki z misiami
czekoladowymi dr Gerarda. Po prostu pychotka miałam tylko
jedną sztukę batonika śmietankowego TRICK od dr Gerarda.
Udało nam się przetrwać ten koszmar. Siedzieliśmy do
siedemnastej. Pierwszy raz nam się to zdarzyło. Następna wizyta za
ponad pół roku może nie będzie tak źle.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz