Witam.
Większość z nas lubi , kiedy jest lato. Niestety, ale i takie mamy miesiące ,
kiedy jest deszczowo, zimno. Po takich dniach w końcu wyszło upragnione słońce.
Postanowiłam , że wybiorę się na zakupy. Zapasy się pokończyły, a dzieci
upominają się o coś słodkiego. W sklepie kupiłam trochę słodyczy firmy ,,Dr Gerard”. W koszyku znalazły
miejsce Kremisie, Pryncypałki oraz Andruty kokosowe. Moje łasuchy będą
zadowolone z takiego wyboru. Po powrocie do domu, zajęłam się przygotowaniem
obiadu. Kiedy krzątałam się po kuchni , usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi.
Myślałam , że może to listonosz. W drzwiach stała jednak koleżanka ze swoim
sześcioletnim synkiem. Zaprosiłam ją do środka. Jednak ona nie miała czasu. Zapytała
mnie tylko, czy mogłabym zająć się jej synkiem przez kilka godzin, bo w
przedszkolu panuje jakaś epidemia, a ona w pracy ma ważne spotkanie. Oczywiście
się zgodziłam i zaprosiłam małego Kacperka do środka. Chłopiec był uśmiechnięty,
a w ręku trzymał mały samochodzik . Posadziłam go przy stole,. Zrobiłam soczek
i podałam kruche ciasteczka ,,Dr
Gerarda”. Mały był zachwycony i z wielkim apetytem pałaszował Andruty kokosowe
i Kremisie. Szybko skończyłam przygotowywanie obiadu i zaproponowałam wyjście na
dwór. Poszliśmy na plac zabaw. Był naprawdę ciepły dzień. Kacper biegał i co
chwilę przynosił mi kolorowe liście oraz kasztany. Po dwóch godzinach
wróciliśmy do domu na obiad. Moje dzieci także były już w domu, więc one zajęły
się chłopcem. Po południu koleżanka przyszła odebrać małego, który wcale nie
miał ochoty wracać do domu. Koleżanka w ramach podziękowania przyniosła mi
kilka paczek ciasteczek ,,Dr Gerarda”. Wiedziała co lubimy. Jeszcze razem wypiłyśmy
kawę i poszła z synem do domu. A ja mogłam sobie usiąść przy komputerze i
przejrzeć stronę internetową ,,Dr Gerarda” i deserotekę. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz