piątek, 14 października 2016

Słodycze dobre na smutek



Niedzielne popołudnie. Za godzinę Zuza wyjeżdża od dziadków ze wsi. Jesienna pogoda dopisała. Od paru dni jest słonecznie i w miarę ciepło. Dziewczynka uwielbia wieś. Jest tu tyle miejsca do zabawy. Wokół są zwierzęta. Zuza lubi je obserwować, karmić, a te które można – głaszcze. Ma też tutaj swoje siostry cioteczne Martę i Olę, z którymi lubi spędzać czas i oczywiście ukochanych dziadków. Nie ma tu czasu na nudę. Nigdy. Nawet w deszczowy dzień znajdzie się jakieś ciekawe zajęcie a co dopiero w taką piękną pogodę jak dzisiaj. Do tego wszyscy wokół ją rozpieszczają. Babcia po śniadaniu wyciągnęła z szafki Andruty Kokosowe Dr Gerarda. Siostry wymyśliły jesienną zabawę w robienie ludzików z żołędzi i kasztanów. W tym celu wybrały się we trójkę na długi spacer w poszukiwaniu najpiękniejszych okazów. Zuza na spacer wzięła Andruty Dr Gerarda. Pyszna przekąska na świeżym powietrzu to jest to. Spacer był fajny. Później w domu dziewczęta zasiadły do robienia jesiennych ludków. Czas minął szybko i ciekawie. Teraz Zuza pakuje do swojej walizeczki zrobione przez siebie ludziki. W domu pokaże je mamie po czym postawi je na półce i będzie po nie sięgać gdy tylko poczuje nudę. Dziewczynka wydaje się smutna pakując swoje rzeczy. Miałaby ochotę zostać choćby jeden dzień dłużej. Ale mama tęskni i szkoła czeka. Tato zabrał walizkę Zuzy i powiedział, że za pięć minut wyjeżdżają. Dziewczynka nie kryjąc smutku uścisnęła dziadków, siostrzyczki i pozostałą rodzinę. Marta i Ola na osłodę wręczyły Zuzie Pryncytorcik Dr Gerarda, który dziewczyny trzymały na jakąś specjalną okazję. I to jest właśnie ta specjalna chwila. Pryncytorcik odczarował smutek dziewczynki wywołując uśmiech na jej twarzyczce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz