Niedzielne popołudnie. Za godzinę
Zuza wyjeżdża od dziadków ze wsi. Jesienna pogoda dopisała. Od paru dni jest
słonecznie i w miarę ciepło. Dziewczynka uwielbia wieś. Jest tu tyle miejsca do
zabawy. Wokół są zwierzęta. Zuza lubi je obserwować, karmić, a te które można –
głaszcze. Ma też tutaj swoje siostry cioteczne Martę i Olę, z którymi lubi
spędzać czas i oczywiście ukochanych dziadków. Nie ma tu czasu na nudę. Nigdy.
Nawet w deszczowy dzień znajdzie się jakieś ciekawe zajęcie a co dopiero w taką
piękną pogodę jak dzisiaj. Do tego wszyscy wokół ją rozpieszczają. Babcia po
śniadaniu wyciągnęła z szafki Andruty Kokosowe Dr Gerarda. Siostry wymyśliły
jesienną zabawę w robienie ludzików z żołędzi i kasztanów. W tym celu wybrały
się we trójkę na długi spacer w poszukiwaniu najpiękniejszych okazów. Zuza na
spacer wzięła Andruty Dr Gerarda. Pyszna przekąska na świeżym powietrzu to
jest to. Spacer był fajny. Później w domu dziewczęta zasiadły do robienia
jesiennych ludków. Czas minął szybko i ciekawie. Teraz Zuza pakuje do swojej
walizeczki zrobione przez siebie ludziki. W domu pokaże je mamie po czym
postawi je na półce i będzie po nie sięgać gdy tylko poczuje nudę. Dziewczynka
wydaje się smutna pakując swoje rzeczy. Miałaby ochotę zostać choćby jeden
dzień dłużej. Ale mama tęskni i szkoła czeka. Tato zabrał walizkę Zuzy i
powiedział, że za pięć minut wyjeżdżają. Dziewczynka nie kryjąc smutku
uścisnęła dziadków, siostrzyczki i pozostałą rodzinę. Marta i Ola na osłodę
wręczyły Zuzie Pryncytorcik Dr Gerarda, który dziewczyny trzymały na jakąś
specjalną okazję. I to jest właśnie ta specjalna chwila. Pryncytorcik
odczarował smutek dziewczynki wywołując uśmiech na jej twarzyczce.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz