sobota, 8 października 2016

Spacer cz.2

Po ubraniu się i wzięciu do siateczki słodkości od ich tak lubianego producenta łakoci jakim jest Dr Gerard takich jak pryncypałki i kremisie ruszyli oni do drzwi wejściowych. Tu po dokładnym ich zamknięciu i sprawdzeniu czy są dobrze zamknięte ruszyli oni schodami klatki schodowej do drugich drzwi prowadzących na podwórze. Nie trwało to długo bo musieli zejść schodami z pierwszego piętra gdy dotarli do tych drzwi. Po wyjściu na podwórze ich twarze zalały promyki jesiennego słońca. Teraz poczuli się rześko i ruszyli w stronę stacji kolejki SKM. Po kupnie biletu wyszli oni na peron skąd miał odjechać ich pociąg. Nie minęło pięć minut jak ich pociąg wjechał na stację, a oni zajęli miejsca. Zaraz po zajęciu miejsca siedzącego pan Witold sięgnął do siateczki i wyciągnął pryncypałek, którego to zaczął zajadać. Pani Krystyna powiedziała z uśmiechem, łakomczuchu zostaw trochę na potem, a on odwzajemnił jej uśmiech mówiąc , takim łakociom trudno się oprzeć. Kolejka SKM ruszyła i zaczęli podążać do swojego miejsca wyprawy. Po dwudziestu minutach byli już w miejscu docelowym, teraz pozostało im tylko do przejścia kawałek drogi aby znaleźć się nad morzem. Od morza wiał lekki wiaterek ale promyki słońca rekompensowały tą niedogodność. Najpierw spacerowali oni po bulwarze oczywiście nie zapominając o swojej słodkiej przekąsce. Potem swoje kroki skierowali do basenu gdzie były przycumowane jachty. Tu rzeczywiście było co podziwiać od małych jednostek po dość sporych rozmiarów, a przy niektórych krzątała się ich obsługa. Gdy już skończył im się zapas słodkości od Dr Gerarda, a oni zrobili się trochę głodni udali się na obiad do restauracji. Zarówno pan Witold jak i pani Krystyna byli zadowoleni z tak spędzonego dnia.   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz