Dzisiaj rano pojechałam z mamą na wizytę kontrolną do poradni urologicznej mieszczącej
się w naszym szpitalu. Na miejscu byliśmy już o godzinie 7: 30. Ludzi
czekających na holu przed gabinetem lekarskim było bardzo dużo. Lekarz spóźnił
się prawie o godzinę. Jakby tego było mało, okazało się, że pielęgniarka
wyczytuje pacjentów po nazwisku, więc nie ma to zupełnie znaczenia w jakiej kolejności przyszliśmy.
Sytuacja stawała się irytująca. Nikt z nas nie miał pojęcia kiedy zostanie
wyczytane nasze nazwisko. Po dwóch godzinach miałam dość. Zapytałam czy w ogóle
kartoteka mamy jest wyciągnięta. Pani pielęgniarka łaskawie sprawdziła i poinformowała mnie, że i owszem, ale jeszcze przed nami
jest 19 osób. Tego już dla mnie było za wiele. Nieźle wkurzona zeszłam na dół
do bufetu kupić sobie kawę, a dla mamy
herbatę. Moje oburzenie troszeczkę złagodził widok dobrze zaopatrzonych półek w przepyszne wyroby z firmy Dr Gerard. Od
razu kupiłam - Trick śmietankowy i
Pryncytorcik. To na chwilę poprawiło mi nastrój. Na styropianowej tacy
zaniosłam to wszystko na poczekalnie, w której siedziała moja mama. Z
przyjemnością nudny czas oczekiwania urozmaiciłam sobie niezobowiązującą
rozmową z innymi pacjentami, co rusz pogryzając
świeżutkie, smaczne ciasteczka z firmy Dr Gerard. Dobrze, że chociaż na
tej firmie można polegać. Człowiek od razu wie co kupuje, jest pewien wysokiej
jakości zakupionych produktów. Czas
mimo wszystko dłużył się. Podziwiałam tych wszystkich ludzi za
cierpliwość, której mi brakowało. Mama została przyjęta dopiero o godzinie 12:20.
Byłam zmęczona bezsilnością i zła na zaistniałą
sytuację. Dodatkowo pokonała mnie informacja o wyznaczonym terminie następnej wizyty. Okazało się, że najbliższy
wolny termin to, UWAGA!, wrzesień 2018 roku. Wierzcie mi, nie wiedziałam czy
śmiać się, czy pomstować na system służby zdrowia. Na pewno potrzebuję dużej
dawki dobrych słodyczy, aby odreagować stres, a takie pyszności mogą zapewnić mi wyroby z firmy Dr Gerard.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz