Och jak szybko minęło lato. Za nim się oglądnęłam już liście
pożółkły, pola z plonów opustoszały. Pogoda znacznie uległa pogorszeniu. Dzieci
od miesiąca maszerują do szkoły, a studenci rozpoczęli swoje studia. Moje córki
bliźniaczki mające pięć latek chodzą do przedszkola. Na zajęcia miały przynieś
żołędzie, kasztany, szyszki i kolorowe liście.
Po te skarby udaliśmy się do parku. Spacerowaliśmy po drodze zbieraliśmy
potrzebne nam rzeczy. W tym roku piękna jesień ukazała swoje oblicze barwnymi
liśćmi. Postanowiłam założyć album i różne rodzaje liści wkładać pojedynczo do
segregatora i je podpisać. W ten sposób dziewczynki poznają drzewa i krzewy. Na
ten pomysł właśnie trafiłam podczas marszu po parku. Dzieci biegały i z
radością przynosiły nowe zdobycze. Szczęśliwa byłam patrząc na uśmiechnięte
pociechy. Po powrocie wspólnie wkładaliśmy listki do woreczka, a ja
podpisywałam ich nazwę. W przedszkolu dzieci robiły ludziki i zwierzątka. W
najbliższą sobotę namówiłam męża, abyśmy podjechali do najbliższego lasu.
Ociągał się trochę lecz po krótkich namowach wyraził zgodę. Ze sobą wzięliśmy
Grażynkę i Wiktorię oraz małego domowego pieska Morysa. Dzieci widziały
umykające przed nimi wiewiórki. Spacer po lesie dał wytchnienie i sprawił, że
czuliśmy się szczęśliwi. Też zbieraliśmy ciekawe kolory liści, które po
odpowiednim ułożeniu w wazonie wyglądały pięknie. Po powrocie do domu zrobiłam
gorącą herbatę z malinami i wyłożyłam ulubione ciastka
francuskie posypane sezamem marki Dr. Gerarda. Zaopatruje się przeważnie
słodyczami od tego producenta, ponieważ domownicy najlepiej je lubią. Tymi
przysmakami zaraziła mnie przyjaciółka w pracy. Codziennie do kawy któraś z nas
przynosi smaczne ciasteczka. Mąż twierdzi, że dogadzamy sobie, ale sam jest ich
smakoszem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz