poniedziałek, 10 października 2016

jesienne porządki



Z dnia na dzień zrobiło się chłodno. Koniecznie trzeba pomyśleć o grubszych ubraniach na zimę. Wykorzystując wolną sobotę postanowiłam schować letnie ubrania i wyjąć grubsze. Wzięłam drabinkę i delikatnie wyjmowałam rzeczy z górnej półki. Natomiast na to miejsce wkładałam ubrania na lato. Później to samo zrobiłam z ubraniami dzieci. Wojtuś lat pięć chodzi w ubrankach po swoim braciszku Marcinku lat siedem. Wielkie porządki zajęły mi całą sobotę. Przy okazji zorientowałam się co trzeba z ubrań dokupić na zimę. Marcinek wyrósł z kozaków, kurtki, spodni, a Wojtusiowi trzeba kupić dwa sweterki do przedszkola. Ja bym się rozejrzała za krótkimi kozaczkami na jesienną porę. W następną słoneczną sobotę po śniadaniu wyruszyliśmy na duże zakupy. Po dłuższych namowach mąż Kamil pojechał razem z nami. Ucieszyłam się bardzo, że zdołałam go przekonać. Nie lubi chodzić godzinami po sklepach. Najpierw szukaliśmy ubrań dla maluchów. Po dłuższych buszowaniach na różnych stoiskach w końcu starszemu synowi kupiliśmy kurtkę, kozaki i spodnie. Młodszemu natomiast bluzę z kapturem. Mąż kupił sobie dżinsy do pracy. Ja niestety nic ciekawego nie zauważyłam dla siebie. Na koniec zrobiliśmy zakupy spożywcze. Oczywiście nie zapomnieliśmy o smacznych andrutach kokosowych i ciastkach francuskich posypanych sezamem produkcji Dr. Gerarda. Pociechy już nie mogły doczekać się, aby jakąś paczkę otworzyć. Stanęliśmy w długiej kolejce do kasy. Na szczęście szybko przesuwała się do przodu. W samochodzie już dłużej chłopcy nie wytrzymali i otworzyli andruty kokosowe. Jadąc do domu chrupaliśmy słodkie ciasteczka, aż zostało po nim puste opakowanie. Resztę słodyczy schowałam, aby ich nie kusiło. Stopniowo częstuje dzieci, by mieli jak najdłużej coś słodkiego.       

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz