poniedziałek, 10 października 2016

Cyrk

Chociaż już mamy jesień, a za oknami pogoda nie napawa optymizmem, po parapecie bębnią krople deszczu, a po szybach spływają jego krople to córka państwa Kowalskich dobrze pamięta minione lato i to co ono przyniosło. Do jednej z takich rzeczy można zaliczyć przyjazd cyrku. Wszystko to się zaczęło pewnego sierpniowego dnia. Pan Witold akurat był po pracy i po zjedzeniu posiłku siedział w fotelu z jedną ręką na pilocie od tv, a drugą sięgając raz po raz do miseczki gdzie znajdowały się pryncypałki od jego zdaniem najlepszego producenta łakoci jakim jest niewątpliwie Dr Gerard, gdy wtem wpadła do mieszkania ich córka wołając , przyjechał cyrk zaburzając tymi słowami idyllę ciszy i spokoju. Pan Witold jak i pani Krystyna zaczęli dopytywać się pociechy o źródło tej informacji. Ich córka powiedziała im, że na osiedlu znajduje się afisz z tą informacją. Pan Witold nie zastanawiając się długo odłożył na ławę trzymany pilot i miseczkę z pryncypałkami następnie udał się do korytarza gdzie ubrał obuwie mówiąc do córki, no to idziemy oglądnąć ten afisz. Jego córka ruszyła przodem wskazując mu drogę. Po chwili znaleźli się na miejscu, tu stał trójnóg na którym z obydwu stron znajdował się rulon papieru na, którym w zabawny sposób była przedstawiona postać klauna. Jego głowę zdobiła trójkątna czapka, a na końcu nosa miał wielki bąbel cała postać była jak już napisałem przedstawiona w barwny sposób. Teraz wzrok pana Witolda powędrował na dół afisza gdzie znajdowała się informacja o której godzinie i kiedy można przyjść na przedstawienie do cyrku. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz