Chociaż już mamy jesień, a za oknami pogoda nie napawa optymizmem,
po parapecie bębnią krople deszczu, a po szybach spływają jego krople to córka
państwa Kowalskich dobrze pamięta minione lato i to co ono przyniosło. Do
jednej z takich rzeczy można zaliczyć przyjazd cyrku. Wszystko to się zaczęło
pewnego sierpniowego dnia. Pan Witold akurat był po pracy i po zjedzeniu
posiłku siedział w fotelu z jedną ręką na pilocie od tv, a drugą sięgając raz
po raz do miseczki gdzie znajdowały się pryncypałki od jego zdaniem najlepszego
producenta łakoci jakim jest niewątpliwie Dr Gerard, gdy wtem wpadła do
mieszkania ich córka wołając , przyjechał cyrk zaburzając tymi słowami idyllę
ciszy i spokoju. Pan Witold jak i pani Krystyna zaczęli dopytywać się pociechy
o źródło tej informacji. Ich córka powiedziała im, że na osiedlu znajduje się
afisz z tą informacją. Pan Witold nie zastanawiając się długo odłożył na ławę
trzymany pilot i miseczkę z pryncypałkami następnie udał się do korytarza gdzie
ubrał obuwie mówiąc do córki, no to idziemy oglądnąć ten afisz. Jego córka
ruszyła przodem wskazując mu drogę. Po chwili znaleźli się na miejscu, tu stał
trójnóg na którym z obydwu stron znajdował się rulon papieru na, którym w
zabawny sposób była przedstawiona postać klauna. Jego głowę zdobiła trójkątna
czapka, a na końcu nosa miał wielki bąbel cała postać była jak już napisałem przedstawiona
w barwny sposób. Teraz wzrok pana Witolda powędrował na dół afisza gdzie
znajdowała się informacja o której godzinie i kiedy można przyjść na
przedstawienie do cyrku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz