poniedziałek, 5 października 2015

Wyprawa na ryby

Pewnego dnia gdy pan Witold był już po obiedzie i zajadał się najlepszymi markizami od Dr Gerarda. Bardzo lubił on te dwa złociste krążki przełożone smakowitą masą o różnych smakach. Wtem rozległ się brzęk telefonu i pan Kowalski z niechęcią odłożył na bok talerzyka nadgryzione ciasteczko. Podszedł do telefonu i podniósł słuchawkę. Rozległ się w niej dobrze znany mu głos jego kolegi. Kolega jego dzwonił z propozycją aby w najbliższą sobotę pojechać na ryby. Pan Witold nie miał nic zaplanowanego na ten czas, a że był zapalonym wędkarzem więc od razu wyraził zgodę, jeszcze parę słów zamienił z kolegą dopytując się czy jedzie z nimi jeszcze ktoś bo on chętnie by zaprosił jeszcze jednego kolegę. Ustalili, że pojadą samochodem pana Witolda, i teraz miał on zadzwonić po trzeciego wędkarza tak jak i oni zapaleńca tego sportu. Więc teraz po skończeniu rozmowy, wykręcił on numer do drugiego kolegi z tą samą propozycją z jaką przed chwilą dzwonił do niego kolega i ten też wyraził zgodę. Po skończonej rozmowie z dwoma kolegami oświadczył on żonie iż w tą sobotę wraz z kolegami udaje się na ryby i powrócił do zajadania się markizami, a jego żona nasypała jeszcze mu na miseczkę biszkopty. Pan Witold przezornie zapytał się czy te ciasteczka pochodzą od tego samego producenta Dr Gerarda, po zapewnieniu żony iż tak zabrał się za smakowanie tego smakołyku, gdyż jego żona kupiła je na posmakowanie po tak gorącym zachwalaniu ich przez panią ekspedientkę w sklepie osiedlowym i zdaniem pani Krystyny miała ku temu powód, gdyż były znakomite w smaku. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz