wtorek, 6 października 2015

Stary zeszyt

Witam. Jesienne wieczory sprawiają, ze popadamy w zadumę. Powracają wspomnienia. Tak też było u mnie. Któregoś dnia popijając gorącą herbatę i podjadając smaczne markizy i biszkopty od ,,Dr Gerarda”, otworzyłam stary zeszyt. W nim znajdowało się opowiadanie mojej babci, która opisywała losy swojej przyjaciółki. Dziś ja Wam opowiem tą historię. W okolicach niedużego miasta mieszkała dwudziestoletnia dziewczyna , która była śmiertelnie chora. Dawne czasy nie posiadały takich metod leczenia jak dziś. Więc dziewczyna pogodziła się z tym że za parę miesięcy jej już nie będzie. Postanowiła wykorzystać czas który jej pozostał. Jej rodzina nie mogła pogodzić się z jej chorobą. Ona nie chciała aby po śmierci rodzina o niej zapomniała, więc postanowiła założyć dziennik, w którym będzie opisywać każdy swój kolejny dzień. Wiedziała , że rodzina po jej odejściu będzie bardzo cierpiała, chciał by poznali jej myśli, to co czuła, wtedy nie mogła im to przekazać. Dziewczyna korzystała z życia tak jak mogła najlepiej . Chodziła na festyny, spotykała się ze znajomymi, ale po żadnym pozorem nie chciała się zakochać. No i pewnego dnia stało się to czego najbardziej nie chciała zakochała się. A było to tak. Pewnego letniego dnia dziewczyna zauważyła, że sąsiedzi mają ognisko, więc podeszła do nich i zapytała się czy może się przyłączyć. Nie było sprzeciwów, znała już ich bardzo długo. Natomiast nie znała mężczyzny , który po chwili stanął przy niej. Przedstawił się i zaczęli ze sobą rozmawiać. Po długiej rozmowie dziewczyna podniosła się i chciała wrócić do domu, lecz zrobiło jej się słabo i zemdlała. Mężczyzna nie wiedziała nic o jej chorobie. Wszyscy byli poruszenie. Omdlenie trwało chwilę. Dziewczyna ocknęła się i przepraszając uciekła. Następnego dnia poszła się spotkać ze swoją przyjaciółką, czyli moją babcią, i wszystko jej opowiedziała. Przyjaciółka niestety ale nie mogła tego dnia długo z nią być. Zostawiła samą dziewczynę. Ona jednak nie miała żadnych obowiązków w domu więc, postanowiła jeszcze pospacerować. Tego dnia była śliczna pogoda. Spacerując polną drogą, spotkała wczoraj poznanego mężczyznę, i znów zaczęli rozmawiać. Po długiej rozmowie mężczyzna zabrał dziewczynę na śliczne wzgórze, z którego roztaczał się piękny widok na wioskę. Wtedy poczuła w sobie coś czego jeszcze nigdy nie doznała. Co było dalej opiszę w następnym poście. Teraz biegnę do sklepu po najsmaczniejsze pierniczki ,,Dr Gerard”. Pozdrawiam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz