Witam. Jesienne
wieczory sprawiają, ze popadamy w zadumę. Powracają wspomnienia. Tak też było u
mnie. Któregoś dnia popijając gorącą herbatę i podjadając smaczne markizy i
biszkopty od ,,Dr Gerarda”, otworzyłam stary zeszyt. W nim znajdowało się
opowiadanie mojej babci, która opisywała losy swojej przyjaciółki. Dziś ja Wam
opowiem tą historię. W okolicach niedużego miasta mieszkała dwudziestoletnia
dziewczyna , która była śmiertelnie chora. Dawne czasy nie posiadały takich
metod leczenia jak dziś. Więc dziewczyna pogodziła się z tym że za parę
miesięcy jej już nie będzie. Postanowiła wykorzystać czas który jej pozostał.
Jej rodzina nie mogła pogodzić się z jej chorobą. Ona nie chciała aby po śmierci
rodzina o niej zapomniała, więc postanowiła założyć dziennik, w którym będzie
opisywać każdy swój kolejny dzień. Wiedziała , że rodzina po jej odejściu
będzie bardzo cierpiała, chciał by poznali jej myśli, to co czuła, wtedy nie
mogła im to przekazać. Dziewczyna korzystała z życia tak jak mogła najlepiej .
Chodziła na festyny, spotykała się ze znajomymi, ale po żadnym pozorem nie
chciała się zakochać. No i pewnego dnia stało się to czego najbardziej nie
chciała zakochała się. A było to tak. Pewnego letniego dnia dziewczyna
zauważyła, że sąsiedzi mają ognisko, więc podeszła do nich i zapytała się czy
może się przyłączyć. Nie było sprzeciwów, znała już ich bardzo długo. Natomiast
nie znała mężczyzny , który po chwili stanął przy niej. Przedstawił się i zaczęli
ze sobą rozmawiać. Po długiej rozmowie dziewczyna podniosła się i chciała
wrócić do domu, lecz zrobiło jej się słabo i zemdlała. Mężczyzna nie wiedziała
nic o jej chorobie. Wszyscy byli poruszenie. Omdlenie trwało chwilę. Dziewczyna
ocknęła się i przepraszając uciekła. Następnego dnia poszła się spotkać ze
swoją przyjaciółką, czyli moją babcią, i wszystko jej opowiedziała.
Przyjaciółka niestety ale nie mogła tego dnia długo z nią być. Zostawiła samą
dziewczynę. Ona jednak nie miała żadnych obowiązków w domu więc, postanowiła
jeszcze pospacerować. Tego dnia była śliczna pogoda. Spacerując polną drogą,
spotkała wczoraj poznanego mężczyznę, i znów zaczęli rozmawiać. Po długiej
rozmowie mężczyzna zabrał dziewczynę na śliczne wzgórze, z którego roztaczał
się piękny widok na wioskę. Wtedy poczuła w sobie coś czego jeszcze nigdy nie
doznała. Co było dalej opiszę w następnym poście. Teraz biegnę do sklepu po
najsmaczniejsze pierniczki ,,Dr Gerard”. Pozdrawiam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz