SPOTKANIE , NIESPODZIANKA
W pobliżu galerii handlowej spotkałam dawno niewidzianą koleżankę. Beata, bo tak właśnie miała na imię, przyjechała na siedemdziesiąte piąte urodziny swojej babci. Piękny wiek. Pozazdrościć zdrowia i pogody ducha takiej jubilatce. Nie widziałyśmy się z Beatą jakieś sześć, może siedem lat. Ona wyjechała pięć lat temu do Irlandii. Tam wyszła za mąż i urodziła córeczkę. Nasz kontakt ograniczał się do kilku rozmów na Skype i portalach społecznościowych. Miałyśmy sporo do nadgonienia. Beata od razu oświadczyła, że zabiera mnie do babci, bo to blisko i nikt nie będzie nam przeszkadzał w ploteczkach. Babcia Beaty ucieszyła się na nasz widok. A jak jej jeszcze przypomniałam kim jestem , to już była po prostu zachwycona. Zakrzątnęła się szybciutko w kuchni i na nic był nasz sprzeciw, że same sobie poradzimy. Babcia wiedziała lepiej w jaki sposób najlepiej zaparzyć kawę, aby wydobyć z jej głębi ten niepowtarzalny aromat i smak. Tu muszę przyznać miała dużo racji. My jesteśmy przyzwyczajeni do kupowania już mielonych kaw, rozpuszczalnych w torebkach lub w słoikach (nawiasem mówiąc gotowych produktów). Babcia trzymała swoją kawę w ziarnach w lodówce w specjalnym dobrze zamkniętym pojemniku. Odsypała potrzebną ilość do starego ręcznie obsługiwanego młynka do kawy. Aromat który rozszedł się po kuchni, był wprost niebiański. Beata w tym czasie wyjęła z lodówki sernik zrobiony domowym sposobem. Na stole znalazły się również przepyszne Maltikeks z firmy Dr Gerard. Trochę zaskoczył mnie ten fakt . W domu gdzie jak się wydawało był duży nacisk na tradycyjny sposób przygotowywania podwieczorku podano gotowe ciasteczka, nono. Szybko się okazało, że ów serniczek jest zrobiony na spodzie z najlepszych biszkoptów z firmy Dr Gerard. Babcia doskonale wiedziała jakie produkty są najlepsze i jak z mocą oświadczyła - dziadostwa w mojej kuchni się nie podaje. Znam doskonale wyroby firmy Dr Gerard i wiem, że są to produkty wysokiej klasy, które z czystym sumieniem mogę każdemu polecić, bo sama z nich często korzystam. Serniczek smakował wybornie. Spędziłam tam przesympatyczne popołudnie, wspominając stare czasy i dowiadując się nowości z życia mojej koleżanki. Podaje przepis na pyszny sernik pomysłu babci Beaty. Życzę smacznego.
1 kg serka waniliowego
Duże opakowanie biszkoptów ( koniecznie z firmy Dr Gerard, bo są najlepsze )
1 gorzka czekolada
1 puszka mandarynek
1 żelatyna na litr
1 śmietana 30% opakowanie 500 ml
Rozpuszczamy w niewielkiej ilości wody żelatynę i odstawiamy, potem ubijamy kremówkę i mieszamy z serem, dodajemy pokrojoną na kawałki czekoladę, wszystko dokładnie mieszamy ręcznie, następnie wlewamy rozpuszczoną , ostudzoną żelatynę i szybko mieszamy mikserem około 2, 3 minuty , do przygotowanej formy na dnie której ułożone są biszkopty , nakładamy przygotowaną masę, rozsmarowujemy po całości , na wierzch układamy mandarynki, można zalać to galaretką lub zostawić trochę ubitej śmietanki do dekoracji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz