Zbyszek to bardzo
ciekawy człowiek. Jest dobrym kumplem. Zawsze można na nim polegać. No,
powiedzmy że prawie zawsze. „Prawie” – dlatego że ma hopla na jednym punkcie. A
w zasadzie – na dwóch… Jeden z nich, to piłka. Jak jest jakiś mecz jego
ukochanej drużyny, to „zgiń – przepadnij” – Zbyszek ma wszystko gdzieś. I wtedy
nie liczy się więcej nic. A po meczu? To zależy… Jak drużyna wygra, to Zbyszek
jest facetem, że „do rany przyłóż”. Gorsza sprawa jest jak przegrają. Wtedy
Zbyszek jest nie do życia. I lepiej mu w drogę nie wchodzić! Drugą rzeczą – a w
zasadzie „rzeczami” – na których Zbyszek ma tak zwanego „świra”, to ciastka.
Ale to nie jest tak, że „ciastka” – i już. Bo to – nie takie wszystkie ciastka.
To są takie, nie jakiekolwiek ciastka. To muszą być takie ciastka wyjątkowe –
jedyne. Takie ciastka właśnie są! Produkuje je firma Dr. Gerard. Jeżeli Zbyszek
takie ciastka ma, to już nie musi mieć nic więcej. No, chyba że jeszcze
zwycięstwo swojej ukochanej drużyny! Jeżeli Zbyszek ma jedno i drugie – czyli rewelacyjne,
jedyne na świecie – ciastka Dr. Gerarda – na przykład „Markizy” a do tego jeszcze
zwycięstwo ukochanej drużyny, to Zbyszek jest najszczęśliwszym człowiekiem na
świecie! Ale jeśli te ciastka to nie „Markizy”, to mogą być – na przykład „Wafle”.
To nie jest ważne jakie. Byleby były te od Dr. Gerarda! Zdarza się – niestety –
że drużyna Zbyszka przegra. Taki jest sport! Raz się wygrywa – drugi raz
przegrywa… Zbyszek wtedy jest wściekły i przeszkadza mu wszystko. Jedyną rzeczą
na świecie która może poprawić ten stan rzeczy, są ulubione – wspaniałe ciastka
z Dr. Gerarda. One wtedy go uspokajają. Po nasyceniu się nimi, Zbyszek szybciej
dochodzi do formy psychicznej i idzie z nim pogadać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz