poniedziałek, 12 października 2015

Na dobre - i na złe




   Zbyszek to bardzo ciekawy człowiek. Jest dobrym kumplem. Zawsze można na nim polegać. No, powiedzmy że prawie zawsze. „Prawie” – dlatego że ma hopla na jednym punkcie. A w zasadzie – na dwóch… Jeden z nich, to piłka. Jak jest jakiś mecz jego ukochanej drużyny, to „zgiń – przepadnij” – Zbyszek ma wszystko gdzieś. I wtedy nie liczy się więcej nic. A po meczu? To zależy… Jak drużyna wygra, to Zbyszek jest facetem, że „do rany przyłóż”. Gorsza sprawa jest jak przegrają. Wtedy Zbyszek jest nie do życia. I lepiej mu w drogę nie wchodzić! Drugą rzeczą – a w zasadzie „rzeczami” – na których Zbyszek ma tak zwanego „świra”, to ciastka. Ale to nie jest tak, że „ciastka” – i już. Bo to – nie takie wszystkie ciastka. To są takie, nie jakiekolwiek ciastka. To muszą być takie ciastka wyjątkowe – jedyne. Takie ciastka właśnie są! Produkuje je firma Dr. Gerard. Jeżeli Zbyszek takie ciastka ma, to już nie musi mieć nic więcej. No, chyba że jeszcze zwycięstwo swojej ukochanej drużyny! Jeżeli Zbyszek ma jedno i drugie – czyli rewelacyjne, jedyne na świecie – ciastka Dr. Gerarda – na przykład „Markizy” a do tego jeszcze zwycięstwo ukochanej drużyny, to Zbyszek jest najszczęśliwszym człowiekiem na świecie! Ale jeśli te ciastka to nie „Markizy”, to mogą być – na przykład „Wafle”. To nie jest ważne jakie. Byleby były te od Dr. Gerarda! Zdarza się – niestety – że drużyna Zbyszka przegra. Taki jest sport! Raz się wygrywa – drugi raz przegrywa… Zbyszek wtedy jest wściekły i przeszkadza mu wszystko. Jedyną rzeczą na świecie która może poprawić ten stan rzeczy, są ulubione – wspaniałe ciastka z Dr. Gerarda. One wtedy go uspokajają. Po nasyceniu się nimi, Zbyszek szybciej dochodzi do formy psychicznej i idzie z nim pogadać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz