GRETA
Podczas naszej króciutkiej rozmowy z przedstawicielami Polskiego Związku Niewidomych w naszym mieście dowiedziałam się, że jest spora grupa dzieci niewidomych i słabo widzących, których tak naprawdę nie widać na ulicach. Dotarł do mnie prosty fakt, że takie dzieci przebywają w szkołach specjalistycznych z internatem i tylko na weekendy i ferie przyjeżdżają do domu. Natomiast młodsze dzieci są prowadzone za rękę przez rodziców lub opiekunów. Dowiedziałam się również, że mogę bez problemu obejrzeć , krótki animowany film znajdujący się na YouTube, pt. N – jak niewidomy. Film ten trwa tylko 9 minut i w bardzo prosty sposób przybliża nam problemy z jakimi w codziennym życiu spotykają się osoby niewidome. Szczerze polecam, warte obejrzenia. Czekając tak na szefa umilaliśmy sobie czas pogaduszkami, w trakcie których delektowaliśmy się Kremisiami z firmy DR Gerard. Dotarło również do mnie z całą świadomością, że Greta jest nie tylko przyjacielem pani Katarzyny, z całą wyrazistością stwierdziłam smutną prawdę ,że to są jej oczy. Poza tym Greta jest traktowana jak członek rodziny. Polubiłam ten sympatyczny duet.
Wrócił szef i zaprosił naszych gości do swojego gabinetu. Ja tym czasem powróciłam do swoich zajęć. Muszę przyznać, że zaintrygowali mnie nasi goście. Właśnie rozmyślałam jak tu dowiedzieć się o nich czegoś więcej, kiedy ponownie pojawili się w drzwiach mojego biura. Okazało się, że to Greta skierowała się ku moim drzwiom, koniecznie chcąc się ze mną pożegnać, cwaniara hihihi. Na pewno liczyła jeszcze na jakieś małe co nie co. Dobrze znam te psie podchody, hihihi. Frodo robi to samo. Taka jednak sytuacja pozwoliła mi zaproponować ponowne spotkanie. Tym razem zupełnie prywatne. Umówiliśmy się na następny dzień w siedzibie PZN. Goście wychodzili zadowoleni. Szef obiecał środki na dofinansowanie zorganizowania mikołajek dla dzieci niewidomych. Przed rozstaniem poczęstowałam jeszcze wszystkich mięciutkimi pierniczkami. Już nie mogę doczekać się spotkania.
Wrócił szef i zaprosił naszych gości do swojego gabinetu. Ja tym czasem powróciłam do swoich zajęć. Muszę przyznać, że zaintrygowali mnie nasi goście. Właśnie rozmyślałam jak tu dowiedzieć się o nich czegoś więcej, kiedy ponownie pojawili się w drzwiach mojego biura. Okazało się, że to Greta skierowała się ku moim drzwiom, koniecznie chcąc się ze mną pożegnać, cwaniara hihihi. Na pewno liczyła jeszcze na jakieś małe co nie co. Dobrze znam te psie podchody, hihihi. Frodo robi to samo. Taka jednak sytuacja pozwoliła mi zaproponować ponowne spotkanie. Tym razem zupełnie prywatne. Umówiliśmy się na następny dzień w siedzibie PZN. Goście wychodzili zadowoleni. Szef obiecał środki na dofinansowanie zorganizowania mikołajek dla dzieci niewidomych. Przed rozstaniem poczęstowałam jeszcze wszystkich mięciutkimi pierniczkami. Już nie mogę doczekać się spotkania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz