W ostatni weekend września, nasza jednostka TPG wraz z
jednostką szczecińską zorganizowały trzydniową wycieczkę do miejscowości Jantar
nad morzem.
Jest to bardzo urokliwa miejscowość pod kątem wypoczynku i
rekreacji.
Dzień przed wyjazdem, wiedząc, iż podróż będzie trochę
trwała, pojechałem na zakupy, aby kupić kilka rzeczy na wycieczkę, ale i coś
słodkiego na drogę.
Przemierzając market wzdłuż i wszerz, natrafiłem na dziale
słodkości na świeżutką ekspozycję Dr Gerarda i na tak daleki wyjazd postawiłem
na wypróbowane i sprawdzone PRYNCYPAŁKI i ANDRUTY KOKOSOWE, bo zawsze są świeżutkie
i pyszniutkie! Włożyłem po kilka opakowań do koszyka, gdyż trzy dni wycieczki
zobowiązują, a potem byłoby mi szkoda czasu na bieganie po sklepach.
Zbiórka całej grupy na dworcu w Toruniu przebiegła dość
sprawnie i o punkt dziewiątej rano autokar wyruszył w trasę. Jak tylko
opuściliśmy bramy Torunia, prawie wszyscy jakby się zmówili i zaczęli wyjmować
z podręcznych bagaży co mieli do jedzenia. Próbowałem opierać się pokusie
wyjęcia z plecaka opakowania PRYNCYPAŁEK lub ANDRUTÓW KOKOSOWYCH Dr Gerarda,
gdyż przed nami rozpościerał się jeszcze kawał drogi do celu. Jakoś nie
uśmiechało mi się zjeść cały zapas pierwszego dnia. Ale co tam! Kisić słodkie
rezerwy i patrzeć jak inni się opychają? Nie ma mowy!
Zdałem się na los i w ciemno włożyłem rękę do plecaka. Pierwsze
wpadły mi w rękę PRYNCYPAŁKI.
Otworzyłem opakowanie i najpierw poczęstowałem
współtowarzyszkę podróży. Po pierwszym kęsie zaniemówiła i poprosiła o
opakowanie do wglądu. Wystraszyłem się, iż może jakieś nieświeże, czy coś.
Spojrzała i zapytała gdzie taki rarytas
kupiłem, bo są przepyszne i z miłą chęcią kupi po powrocie.
I takim oto sposobem na Dr Gerarda złapałem super towarzyszkę
do rozmowy na całą podróż.
Nieważne stały się zapasy w plecaku PRYNCYPAŁEK i ANDRUTÓW
KOKOSOWYCH, bo nie wiadomo kiedy znaleźliśmy się na miejscu. Morze, jod, świeże
powietrze… Cóż więcej potrzeba do szczęścia?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz