środa, 12 października 2016

Ulubione ciasteczka małej i dużej dziewczynki



Jesienna mgła spowiła ciemne, puste pola. Marta idzie polną drogą z koszyczkiem pełnym grzybów. Ona tak lubi te poranne wyprawy. Niegdyś będąc jeszcze dzieckiem na grzybobranie chodziła z ciocią i wujkiem, którzy przyjeżdżali z miasta w odwiedziny do rodziców. Zawsze prosiła ich aby zabrali ją ze sobą. Teraz gdy tylko ma ochotę na samotny spacer po grzyby chodzi sama. Rodziców to stresuje ale Marta zapewnia ich, że nie będzie zapuszczać się w las. Zresztą najszlachetniejsze okazy najczęściej można spotkać na skrajach lasu. Marta wraca z wyprawy zadowolona, dumna z siebie. Będzie miała czym się pochwalić przed rodziną. Może zbierze parę gorących pochwał, słów uznania. Wchodząc do domu od progu poczuła zapach świeżo usmażonych chrustów. Rodzina zebrała się przy kuchennym stole, oczekując na kolejną porcję gorących faworków, zdjętych wprost z patelni. Ola siedzi popijając mleko a obok niej Zuza. Tak właśnie Zuza! Dziewczynka zeskakuje z krzesła i biegnie do Marty aby ją uściskać na powitanie. Mała Zuza dobrych parę miesięcy nie gościła w domu na wsi. Przyjechała z tatą wczesnym rankiem, gdy Marta była w lesie. Gdy przyjeżdża Zuza w każdym kąciku domu można natknąć się na Kremisie marki Dr Gerard. To ulubione misiowe ciasteczka małej dziewczynki. Teraz też, gdy Zuza z zapałem zajęła się przeglądaniem grzybów, Marta na stole dostrzegła ciasteczka Dr Gerarda. Nie mogąc się oprzeć ukradkiem wyciągnęła jedną sztukę. Zuza i tak nie ma nic przeciwko. Zerwała się od grzybów i pobiegła do swojego bagażu. Nieoczekiwanie wręczyła Marcie Trick Śmietankowy. Ach! Sobota to naprawdę fajny dzień westchnęła uszczęśliwiona prezentem nastolatka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz