Jesienna mgła spowiła ciemne,
puste pola. Marta idzie polną drogą z koszyczkiem pełnym grzybów. Ona tak lubi
te poranne wyprawy. Niegdyś będąc jeszcze dzieckiem na grzybobranie chodziła z
ciocią i wujkiem, którzy przyjeżdżali z miasta w odwiedziny do rodziców. Zawsze
prosiła ich aby zabrali ją ze sobą. Teraz gdy tylko ma ochotę na samotny spacer
po grzyby chodzi sama. Rodziców to stresuje ale Marta zapewnia ich, że nie
będzie zapuszczać się w las. Zresztą najszlachetniejsze okazy najczęściej można
spotkać na skrajach lasu. Marta wraca z wyprawy zadowolona, dumna z siebie.
Będzie miała czym się pochwalić przed rodziną. Może zbierze parę gorących
pochwał, słów uznania. Wchodząc do domu od progu poczuła zapach świeżo
usmażonych chrustów. Rodzina zebrała się przy kuchennym stole, oczekując na
kolejną porcję gorących faworków, zdjętych wprost z patelni. Ola siedzi
popijając mleko a obok niej Zuza. Tak właśnie Zuza! Dziewczynka zeskakuje z
krzesła i biegnie do Marty aby ją uściskać na powitanie. Mała Zuza dobrych parę
miesięcy nie gościła w domu na wsi. Przyjechała z tatą wczesnym rankiem, gdy
Marta była w lesie. Gdy przyjeżdża Zuza w każdym kąciku domu można natknąć się
na Kremisie marki Dr Gerard. To ulubione misiowe ciasteczka małej dziewczynki.
Teraz też, gdy Zuza z zapałem zajęła się przeglądaniem grzybów, Marta na stole
dostrzegła ciasteczka Dr Gerarda. Nie mogąc się oprzeć ukradkiem wyciągnęła jedną
sztukę. Zuza i tak nie ma nic przeciwko. Zerwała się od grzybów i pobiegła do
swojego bagażu. Nieoczekiwanie wręczyła Marcie Trick Śmietankowy. Ach! Sobota
to naprawdę fajny dzień westchnęła uszczęśliwiona prezentem nastolatka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz