wit’AM
gorąco. Wykorzystując to, że Tomek jest w szkole, siedzę u niego w pokoju przy
biurku i spoglądam raz na monitor kompa raz na okno całe w kroplach deszczu. Jest
mi ciepło i sucho. Za oknem jacyś Panowie kładą a raczej przygotowują teren pod
kostkę chodnikową. Nie zazdroszczę im. Raczej współczuję. Nie wiem, co się dzieje,
ale koło mojego bloku same remonty. Jesieniom a nie latem dziwne? Z jednej
strony hałas, bo tną krawężniki, z drugiej, bo robią dach i tną długie
drewniane bele. A ja mam jesienne przesilenie. Potrzebuję słońca i aby przestał
padać deszcz. Dobrze, że mam jeszcze „Trick kakaowy” dr Gerard, bo nie mam
ochoty wychodzić z domu. Przypomniało mi się, dzisiaj w piwnicach u mnie w
bloku wymieniają okienka. Z samego rana musiałem tak przygotować piwnicę, żeby
było dojście do okna. Jak się domyślacie nie było łatwo. Nie wiem jak u Was,
ale u mnie była prawdziwa graciarnia. Kartony, zabawki, krzesła, farby, opony,
słoiki z zaprawami itd. Jednak w każdej sytuacji można znaleźć plusy. Przy sprzątaniu
piwnic, spotkało się całe towarzystwo z klatki. Śmiechu było, co nie miara. Padła
propozycja by przynieść akordeon i niczym w filmowych Alternatywach 4 utworzyć
albo chór albo kabaret. Sąsiad nawet podsunął myśl, zrzutki na małą wódeczkę,
bo każdy zagrychę czy popitkę ma w słoikach na półkach. Jednak to nie przeszło.
Za to sąsiadka na poczęstunek przyniosła pyszne „Maltikeks” dr Gerard, Aby
osłodzić nam te piwniczne chwile. Najbardziej obawiałem się, tego by moja
córeczka nie wpadła na pomysł przyjścia do mnie. Ponieważ odkryłaby, co stało
się z jej starymi maskotkami i zabawkami. Nie dałaby mi spokoju, chciałaby
wszystko zanieść z powrotem do domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz