środa, 12 października 2016

Jesienne remonty.

            wit’AM gorąco. Wykorzystując to, że Tomek jest w szkole, siedzę u niego w pokoju przy biurku i spoglądam raz na monitor kompa raz na okno całe w kroplach deszczu. Jest mi ciepło i sucho. Za oknem jacyś Panowie kładą a raczej przygotowują teren pod kostkę chodnikową. Nie zazdroszczę im. Raczej współczuję. Nie wiem, co się dzieje, ale koło mojego bloku same remonty. Jesieniom a nie latem dziwne? Z jednej strony hałas, bo tną krawężniki, z drugiej, bo robią dach i tną długie drewniane bele. A ja mam jesienne przesilenie. Potrzebuję słońca i aby przestał padać deszcz. Dobrze, że mam jeszcze „Trick kakaowy” dr Gerard, bo nie mam ochoty wychodzić z domu. Przypomniało mi się, dzisiaj w piwnicach u mnie w bloku wymieniają okienka. Z samego rana musiałem tak przygotować piwnicę, żeby było dojście do okna. Jak się domyślacie nie było łatwo. Nie wiem jak u Was, ale u mnie była prawdziwa graciarnia. Kartony, zabawki, krzesła, farby, opony, słoiki z zaprawami itd. Jednak w każdej sytuacji można znaleźć plusy. Przy sprzątaniu piwnic, spotkało się całe towarzystwo z klatki. Śmiechu było, co nie miara. Padła propozycja by przynieść akordeon i niczym w filmowych Alternatywach 4 utworzyć albo chór albo kabaret. Sąsiad nawet podsunął myśl, zrzutki na małą wódeczkę, bo każdy zagrychę czy popitkę ma w słoikach na półkach. Jednak to nie przeszło. Za to sąsiadka na poczęstunek przyniosła pyszne „Maltikeks” dr Gerard, Aby osłodzić nam te piwniczne chwile. Najbardziej obawiałem się, tego by moja córeczka nie wpadła na pomysł przyjścia do mnie. Ponieważ odkryłaby, co stało się z jej starymi maskotkami i zabawkami. Nie dałaby mi spokoju, chciałaby wszystko zanieść z powrotem do domu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz