poniedziałek, 10 października 2016

Niech żyje Bal.

            Dzień dobry. Kolejny jesienny weekend za nami. Ten był piłkarski. W sobotę mecze Reprezentacji Polski z asystą Tomka a w niedzielę turniej. Dobrze się złożyło, że mamy piłkarzy zorganizowały kawę i słodycze. Ciepły napój i coś słodkiego bardzo się przydały w niedzielne chłodne południe. Tradycyjnie w plecaku miałem „PryncyPałki” dr Gerard i wodę. Jednak w jesienny dzień lepsza jest kawa czy herbata. Ten tydzień minie i nastanie kolejny weekend. Tym razem imprezowy. W sobotę z Żoną idziemy na bal z okazji 30-lecia jej firmy a w niedzielę na Roczek mojego bratanka. Jako Ojciec Chrzestny muszę się przygotować finansowo.
          Jubileusz jest organizowany w ekskluzywnym lokalu w Parku Miejskim. Wszyscy będą wystrojeni jak na wesele. Podobno menu też ekstra. Jakieś potrawy, których nazw nie umiem wypowiedzieć, ani nie umiem przetłumaczyć. Ośmiorniczki, krewetki, kalmary, pulardy i inne cosie. Mam nadzieję, że kawa będzie normalna. Pewnie nie mam, co oczekiwać ciastek „Trick śmietankowy” albo innego mojego ulubionego przysmaku. W takich miejscach raczej się ich nie podaje. Szkoda. Obym głodny nie wrócił. W domu na imprezach jest menu takie, aby wszystkim smakowało, a w lokalu takie, aby zaszpanować. Na imprezach rodzinnych możemy wykorzystać przepis z Deseroteki i zrobić coś szybkiego i smacznego.
         Ciekawy jestem, jaka będzie atmosfera? Wszyscy wystrojeni, zapięci po uszy, krawaty, muchy, garnitury, suknie, szpilki. Trudno to nazwać luźnym strojem. Ciekawy jestem, jak My zwykli ludzie odnajdziemy się w wyższych sferach, wśród „Elity”? Mam nadzieję, że szybko będą tańce, bo na parkiecie zapominam o bożym świecie. Kocham taniec i muzykę. Należę do Tych, którzy nie schodzą z parkietu nawet na chwilę. Gdy bolą nogi i mam odciski to znak, że zabawa była udana.

                                                           Pozdrawiam L K

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz