Dzień
dobry. Kolejny jesienny weekend za nami. Ten był piłkarski. W sobotę mecze
Reprezentacji Polski z asystą Tomka a w niedzielę turniej. Dobrze się złożyło,
że mamy piłkarzy zorganizowały kawę i słodycze. Ciepły napój i coś słodkiego
bardzo się przydały w niedzielne chłodne południe. Tradycyjnie w plecaku miałem
„PryncyPałki” dr Gerard i wodę. Jednak w jesienny dzień lepsza jest kawa czy
herbata. Ten tydzień minie i nastanie kolejny weekend. Tym razem imprezowy. W sobotę
z Żoną idziemy na bal z okazji 30-lecia jej firmy a w niedzielę na Roczek
mojego bratanka. Jako Ojciec Chrzestny muszę się przygotować finansowo.
Jubileusz jest organizowany w ekskluzywnym
lokalu w Parku Miejskim. Wszyscy będą wystrojeni jak na wesele. Podobno menu
też ekstra. Jakieś potrawy, których nazw nie umiem wypowiedzieć, ani nie umiem
przetłumaczyć. Ośmiorniczki, krewetki, kalmary, pulardy i inne cosie. Mam nadzieję,
że kawa będzie normalna. Pewnie nie mam, co oczekiwać ciastek „Trick
śmietankowy” albo innego mojego ulubionego przysmaku. W takich miejscach raczej
się ich nie podaje. Szkoda. Obym głodny nie wrócił. W domu na imprezach jest
menu takie, aby wszystkim smakowało, a w lokalu takie, aby zaszpanować. Na imprezach
rodzinnych możemy wykorzystać przepis z Deseroteki i zrobić coś szybkiego i
smacznego.
Ciekawy jestem, jaka będzie
atmosfera? Wszyscy wystrojeni, zapięci po uszy, krawaty, muchy, garnitury,
suknie, szpilki. Trudno to nazwać luźnym strojem. Ciekawy jestem, jak My zwykli
ludzie odnajdziemy się w wyższych sferach, wśród „Elity”? Mam nadzieję, że
szybko będą tańce, bo na parkiecie zapominam o bożym świecie. Kocham taniec i
muzykę. Należę do Tych, którzy nie schodzą z parkietu nawet na chwilę. Gdy bolą
nogi i mam odciski to znak, że zabawa była udana.
Pozdrawiam
L K
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz