Witam wszystkich serdecznie mimo że jeszcze kilka dni temu mieliśmy lato to na dworze mamy całkiem jesienną aure Moja wnusia Kasia przeciągnęła się leniwie w łóżku. Dzisiaj niedziela i nie musi wstawać tak wcześnie. Jej mama obiecała zabrać ją na poranny spacer z Łatkiem. - Brrr, jak zimno! - Pobiegła do okna sprawdzić, ile jest stopni na termometrze. Pani w przedszkolu uczyła, jak należy odczytywać kreseczki na nim. - Zimno, zimno! Tylko dwa stopnie powyżej zera.
Dziewczynkę zaintrygowało zachowanie się drzew. Okazało się, że mroźny ranek zaskoczył również drzewa. Zszokowane tym faktem liście zamarły w bezruchu. Tylko kasztanowiec, jakby obrażony takim traktowaniem, z godnością zrzucał swą ozdobę. Inni jego krewni postanowili pójść w jego ślady. Kasia nie wierzyła własnym oczom, pierwszy raz widziała deszcz spadających liści i to w takim tempie. Opadały delikatne suknie drzew, ścieląc wokół pni dywan różnobarwnych parasolek.
Zapatrzona sześciolatka zapałała nagłą chęcią zabawy w tych niezwykłych, malowanych przez jesień placach. Wskoczyła prędziutko w spodnie, nałożyła sweter i pobiegła do mamy.
- Mamusiu, mamusiu, wstawaj, Łatek chce na dwór!
- Jeszcze pięć minut - prosiła mama. - Położyłam się późno.
- Podnieś się, zobacz co mróz narobił!
- Już, już - odrzekła mama i głowa opadła jej na poduszkę.
- Dobrze pójdę sama - oświadczyła Kasia.Do kieszonki włożyła najsmaczniejsze pierniczki i biszkopciki z firmy Dr. Gerard zdjęła smycz z wieszaka i uczepiła swojemu pupilowi obrożę. - Idę! - I wyszła.
Na szczęście osiedle, na którym mieszkała, było bezpiecznie oddalone od ruchliwych ulic. Wokół budynków rosły młode i trochę starsze drzewa. Dziewczynka otworzyła szeroko oczy, jakby pierwszy raz spotkała się z jesienią. Poranny spacer odkrywał przed rozkoszującą się przyrodą Kasią, malownicze obrazy natury przygotowującej się do zimowego snu. Łatek pociągnął swoją panią pod ozdobne drzewko z koroną w kształcie rozłożystego parasola, które gubiło liście, obsypując się wokół czerwienią z odcieniem srebra.
- Zobacz, piesku jaki piękny dywanik! - Bordowo-czerwone, długie języki listków zaszeleściły wesoło. Gałęzie delikatnie zaczepiły szalik małej panienki. Ta odwróciła głowę i oczy jej spotkały się ze spojrzeniem sennego drzewka.
- Szykuję sobie kołderkę na zimę - szepnęło do zaskoczonego dziecka. - Widzę, że lubisz przyrodę.
- Bardzo! To są czary jesieni! Ty i twoi bracia rozweselacie nasze osiedle różnymi kolorami.
- Ładnie to powiedziałaś. Obdaruję cię listkiem życzeń. - W tym momencie opadły wszystkie listki, otulając zachwyconą dziewczynkę. Tak bardzo zachwycona i zauroczona wnusia Kasia wróciła do domu.Od samych dzwi zaczęła opowiadać jakie to przeżyła cudowne chwile .Gdy sięgneła do kieszonki znazła nie zjedzone najsmaczniejsze biszkopciki i pierniki z firmy Dr. Gerard.Nie wierzyła sama sobie że aż tak można zapomnieć o najlepszych smakołykach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz