Witam.
Jakiś czas temu mój mąż wybierał się w delegację. Niby wyjazd służbowy ,ale
szykowała się też niezła zabawa. Oczywiście ,mąż tłumaczył się, że to będzie tylko
praca i praca. Mamy wspólnych znajomych z jego zakładu, więc wiedziałam już coś
na ten temat. Uśmiechałam się i mówiłam, jaki on biedny, musi jechać tak daleko
by tam tak ciężko pracować. Postanowiłam zrobić jemu małą niespodziankę i naszykować
coś słodkiego na drogę. Mąż oczywiście nic nie potrzebował, ani kanapek ani
napoi, bo mówił, że po drodze gdzieś wstąpią na obiad. Tłumaczył, że w podróży jeść
nie będzie. Kiwnęłam tylko głową ze zrozumieniem, i tak zrobiłam co chciałam. W
tajemnicy naszykowałam termos z pyszną aromatyczną kawą, zdrowymi kanapkami i
pysznymi słodyczami. W sklepie na tę okazję kupiłam Maltikeksy oraz Kremisie
oczywiście z naszej ulubionej firmy ,,Dr Gerard”. Mąż je uwielbia. Wszystko przygotowałam
w tajemnicy i rano kiedy miał już wychodzić wręczyłam jemy pięknie zapakowany
prowiant. Mały grymas na twarzy, ale nie było już czasu na dyskusję. Całusek,
papa i już go nie było. Po trzech godzinach zadzwonił mąż i usłyszałam w
słuchawce kilka głosów, które jednym chórem krzyknęli dziękujemy!. Nie
wiedziałam o co chodzi. Mąż mi wytłumaczył, że uratowałam ich od śmierci głodowej,
ponieważ, ich bus zepsuł się w trasie. Stoją w jakimś lesie i czekają na podstawienie
drugiego, i tylko mój mąż miał coś do przegryzienia ,nie wspomnę o kawie.
Wszyscy byli zachwyceni, a Maltikeksy i Kremisie ,,Dr Gerard”, rozeszły się w
mgnieniu oka, ktoś nawet zabrał opakowanie i po powrocie do domu pójdzie na
zakupy. Niespodzianka się udała, a na drogę polecam tylko smakołyki firmy ,,Dr
Gerard”. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz