Moje
ulubione wafelki.
Moje ulubione
wafelki kakaowe dr Gerarda zabieram w
każdą podróż czy na wycieczkę. Długą pieszą i rowerową
czasem zdarza nam się dostać wafelki z kremem o smaku śmietankowym
to mojego męża ulubione. Wtedy je bierzemy na wypad rowerowy
po naszej okolicy. Często jeździmy z grupą przyjaciół do
pobliskiego lasu i tam robimy sobie mały postój i wtedy delektujemy
się ich smakiem. Wszystkim bardzo one smakują. Potem mamy siły aby
dalej jechać w głąb lasu i podziwiać budzącą się do życia
przyrodę. W tym czasie las pachnie inaczej niż jesienią. Kwiaty i
drzewa zakwitają i mają swój nie powtarzalny urok. Nawet zdarzyło
nam się spotkać dzika na szczęście oczywiście nasze się
spłoszył bo nie chciała bym wypróbowywać tego wierszyka kto
zobaczy w lesie dzika ten na drzewo prędko zmyka. Teraz jesteśmy
bardziej ostrożni. Troszeczkę mnie to spotkanie jednak przeraziło
do dzisiaj choć wiedziałam, że w naszym lesie są dziki to nigdy
ich nie spotkałam sarny czy jelenie oraz zające owszem można
zobaczyć i poobserwować pasące się z rodzinką na polanie. Wtedy
warto mieć przy sobie aparat bo można zrobić piękne zdjęcia
niepowtarzalne w mieście takich ujęć mieć nie będziemy na pewno.
Po takich wrażeniach ktoś z nas miał jeszcze kilka wafli
kakaowych i pokusiliśmy się na nie co to był za wypad. Polecam
wyjazdy rowerowe z całą rodzinką. Plecak i w drogę dzisiaj mamy
wiele tras przygotowanych w naszych miastach. Jest bezpieczniej. Do zobaczenia na trasie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz