wtorek, 16 lutego 2016

W życiu są takie chwile


W sobotę obudził mnie dzwonek do drzwi. Na początku myślałam, że przyśniło mi się. Gdy kilka razy zabrzęczał, to krzyknęłam zaraz, zaraz i pobiegłam do wyjścia. W drzwiach stała zapłakana sąsiadka. Wpuściłam ją do środka, a ja poszłam nałożyć na siebie szlafrok. W kuchni zrobiłam jej herbatę miętową, a sobie kawy. Była dopiero godzina szósta rano. Od paru lat żyjemy w serdecznej przyjaźni. Pomagamy sobie nawzajem w trudnych chwilach. Teraz ona potrzebuje odemnie  wsparcia. Opowiedziała mi, że dostała silnych bóli brzucha. Mąż jest na delegacji i nie ma przy kim zostawić trójkę malutkich dzieci. Dlatego nie zadzwoniła na pogotowie. Namówiłam ją, żeby przed południem przyprowadziła mi maluchy, a sama udała się do szpitala. Będą pod moją opieką, dopóki nie wyzdrowieje. Mam dwoje starszych dzieci w wieku szkolnym, które pomogą mi w opiece. W trakcie rozmowy przyjechał mąż z nocnej zmiany. Opowiedzieliśmy mu całą smutną historię. Pocieszył ją i powiedział, że może na nas liczyć. Szybko wskoczyłam w ubrania i razem poszłyśmy. Przerażona byłam jej bólem. Tabletki pomagały tylko na kilka godzin, potem ból powracał. Pomogłam  w pakowaniu najważniejszych ubranek dzieci. Ona przygotowała sobie rzeczy do szpitala, gdyby była taka potrzeba. Martwiłam się, ale jej to nie okazywałam. Po śniadaniu zaproponowałam maluszkom wycieczkę do mojego domku. Z chęcią zgodziły się. Wojtuś ma 4 latka, Marysia z Kasią są bliźniaczkami mają po 6 lat. Moje córki opiekowały się dziećmi. Ja skupiłam się nad gotowaniem obiadu. Szukałam w Internecie jakiegoś przepisu. Otworzyłam główną stronę Dr. Gerarda i w deserotece zwróciłam uwagę na wyjątkowo ciekawy deser. Były to zawijasy drożdżowe z drażetkami maltikeks.             

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz