Obudziła mnie spora dawka
słonecznego światła. Sprawdziłam godzinę i położyłam się z powrotem do łóżka.
Było jeszcze dużo czasu do śniadania a nie miałam pomysłu czym się zająć.
Leżałam i rozmyślałam nie mogąc zasnąć. Wreszcie wstałam. Po cichu by nie
obudzić smacznie śpiącego męża zajęłam się poranną toaletą. Przypomniałam
sobie, że w hotelu jest dostępny dla wszystkich gości aneks kuchenny.
Postanowiłam skorzystać z tego i zaparzyć sobie mocnej kawy. Po długiej podróży
jeszcze nie doszłam do siebie. Kawa zawsze stawia mnie na nogi. Wróciłam do
pokoju a tu niespodzianka. Mój mąż też już wstał i poprosił mnie bym jemu też
przyniosła kawę. Po chwili siedzieliśmy przy stoliczku pijąc aromatyczny gorący
napój. Do kawki znalazłam coś pysznego do pochrupania. Krakersy Dr Gerarda
sprawdzają się w każdej sytuacji i o każdej porze dnia, gdy najdzie Cię ochota
na małe co nieco. Siedzieliśmy więc sobie przy stoliczku kawowym rozmawialiśmy
i podziwialiśmy piękną zimową pogodę za hotelowym oknem. Po śniadaniu byliśmy
umówieni całą grupą na długi spacer. Mieliśmy też wstąpić do małej romantycznej
kawiarni nieopodal plaży. Poprzedniego dnia nie było w niej dość miejsca na
całą naszą grupę. Na dzisiaj mieliśmy rezerwację. Zaczynaliśmy kolejny bardzo
miły dzień w przyjemnej zimowej scenerii. Właściwie niczego nam nie brakowało.
No może za wyjątkiem naszego ulubionego deseru z Deseroteki Dr Gerarda. Tak dla
uwieńczenia cudownych chwil przydał by się taki nieduży pucharek wyśmienitego
Shake waniliowego z Markizami Mafijnymi. No cóż, nadrobimy to już w domu. A na
razie trzeba iść na śniadanie. Ciekawe co przygotowała nam tym razem obsługa
hotelowej kuchni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz