poniedziałek, 15 lutego 2016

trudne chwile

W moim domu katastrofa na całego. Wszystko po kolei ulega zepsuciu. Począwszy od odkurzacza, który jęknął i przestał działać. Nawet nie opłaca się go naprawiać. Trudno trzeba kupić nowy. Za nie długo frytkownica przestała grzać. Sąsiad naprawił, ale  nie wiem jak długo nam posłuży. Mikser też odmówił posłuszeństwa. W trakcie ubijania biszkoptu coś zazgrzytało, pokazał się ogień. Szybko wyłączyłam z kontaktu. Mało brakowało, abym nie spanikowała i upuściła go. Z wrażenia musiałam na chwilę sobie usiąść. Po dwóch minutach wzięłam trzepaczkę do piany i dalej kontynuowałam pracę nad ciastem. Jutro przyjedzie teściowa i chciałam pokazać moje zdolności kulinarne. Niestety jak przypuszczałam ciasto miało lekki zakalec. Z pewnością nie nadawał się do poczęstowania zwłaszcza teściowej. Pewnie od razu, by skrytykowała. Pasuje coś dobrego upiec, ale co to ma być nie mam pomysłu. Bez miksera nie wyobrażam sobie funkcjonowanie w kuchni. Nawet używam go do wyrabiania ciasta na naleśniki. Kupię sobie na urodziny cały zestaw miksera z miską. To będzie w najbliższej przyszłości, a teraz przeglądam Internet w poszukiwaniu ciekawego smakołyku bez pieczenia. Natknęłam się na główną stronę znanego producenta Dr. Gerarda. W deserotece znajdowały się przeróżne przepisy.  Blok czekoladowy z pryncypałkami i zwierzakami. To on wzbudził moją ciekawość swym wyglądem. Ubrałam się szybko i pobiegłam do sklepu po produkty do tego deseru. Na szczęście wszystko kupiłam w jednym sklepie. Blok mi wyszedł pyszny po prostu palce lizać. Wprawdzie ma sporo kalorii, ale kto jednym ciasteczkiem będzie się przejmował. Jestem ciekawa reakcji mojego ważnego gościa. Jak z mężem idziemy do jego rodziców, to zawsze zaskakują nas słodkimi niespodziankami.             

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz