poniedziałek, 15 lutego 2016

studniówka

Wielkie przygotowanie na studniówkę córki. Największy problem jest przeważnie ze suknią. W sklepach na tą okazję wisi wiele strojów. Jednakże cena ich jest zabójcza. Kasi spodobała  się wyjątkowo piękna i bardzo droga suknia. Niestety nie mogliśmy sobie na nią pozwolić. Namówiłam, by ją ubrała i oczywiście wyglądała jak księżniczka z bajki. Zaproponowałam, że uszyjemy u znajomej krawcowej. Wzięłam kartkę i narysowałam wzór tego stroju. Po drodze pojechaliśmy do krawcowej. Jak się okazało, to szyje podobne rzeczy na zamówienie. Doradziła nam jaki materiał i gdzie najlepiej kupić. Za radą pojechaliśmy od niej prosto do sklepu. wybraliśmy materiał bordowy, nici. Znajoma uszyła piękną długą suknie. Też zrobiła zaszewki, żeby w przyszłości można było poszerzyć. Córka buty kupiła na mniejszych obcasach, ponieważ nie umie chodzić w szpilkach. Ma długie kręcone włosy i nic z nimi nie chciała robić. Delikatnie ją pomalowałam i odwiozłam na bal. Tam już czekał kolega z klasy. Wcześniej razem umówili się, że będą tworzyć parę na studniówce. Był mile zaskoczony widząc ją w tym stroju. Ja opuściłam Kasię i udałam się na zakupy. Zapełniłam koszyk niezbędnymi produktami i już miałam jechać do kasy. Wtedy ktoś mi powiedział dzień dobry. Obejrzałam się i zobaczyłam znajomą krawcową. Troszkę porozmawialiśmy, następnie zaprosiłam ją w niedzielę na kawę. Z chęcią skorzysta zaproszenia. Skierowałam się wózkiem na dział ze słodyczami i po namyśle wrzuciłam do koszyka maltikeksy, pryncypałki dr. Gerarda. W domu postanowiłam zajrzeć na stronę producenta tych słodyczy. Weszłam na spis pomysłów w deserotece. Znalazłam godny uwagi przepis o nazwie zawijasy drożdżowe z drażetkami malkikeks. Upiekłam te pyszności i poczęstowałam gościa.                   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz