Zuza biegała między półkami sklepowymi.
Przebierała w produktach, wybierając, te które najbardziej jej odpowiadały.
Zgarnęła małą wodę, soczek w malutkiej butelce, Pryncypałki oraz Rurki Waflowe
Dr Gerarda. „Po co ci Zuza tyle słodyczy?” – zagadnął ją tata. „Bo wiesz tata,
dziś przyjdzie do mnie mały Filipek a on bardzo lubi akurat te ciasteczka. Bo jak
byłam u niego w domku, to widziałam jak zajadał się Pryncypałkami i Rurkami
Waflowymi Dr Gerarda. Wiesz tato, pomyślałam sobie, że Marta z tych rurek może zrobi
kolorowe patyczki według przepisu na Deserotece, to będzie jeszcze fajniej.”
Tato Zuzy nie dopytywał się już dłużej o nic, tylko dorzucił do kosza na zakupy
śniadaniowe ciasteczka wit’AM Dr Gerarda, mówiąc dziewczynce, że są to ciasteczka
na wzmocnienie jej organizmu w okresie zimowym, kiedy nie trudno o infekcję.
Zuzę ucieszył ten gest tatusia, bo wit’AM również wpadły jej w oko. Nie miała
śmiałości jednak prosić taty o spełnienie kolejnej z rzędy jej potrzeby. Teraz
gdy już wszystkie produkty były w koszu, mogli wracać. Tata Zuzy podszedł do
kasy samoobsługowej, gdyż przy tej w ogóle nie było kolejki. Zuza uwijała się
jak pszczółka przy pakowaniu zakupów do siatek. Gdy wyszli ze sklepu, czekała
na nich niespodzianka. Na Zuzę miła a na jej tatę troszkę kłopotliwa. Podczas
gdy byli w sklepie zaczął padać śnieg i to tak intensywnie, że szary krajobraz otulił
się teraz białym puchem. „Hura!” –
radośnie wykrzyknęła dziewczynka, podskakując do góry. Tata pomyślał w tej
chwili, że trzeba jechać bardzo ostrożnie bo może być ślisko. Zobaczywszy
radość w oczach córeczki natychmiast zmienił zdanie, pomyślał że śnieg to
jednak żaden problem wobec takiej wielkiej radości kochanego dziecka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz