Karnawał już poza nami, tak szybko minął, że nawet się nie obejrzałam.
We wtorek przed środą popielcową wracając z przychodni zadzwoniła do mnie koleżanka z zapytaniem co dzisiaj wieczorem robimy?
Mówię jej, że dopiero wracam z przychodni i jeszcze nie wiem co tam w domu się dzieje.
Zaproponowała, że może byśmy się spotkali u nich czy u nas. Mówię jej, że wolałabym u nas, bo moja Krysia jest chora i nie chcę z nią nigdzie wychodzić.
Po drodze weszłam do sklepu rybnego, żeby kupić jakieś ryby. Zobaczyłam, że są gotowe już przyprawione, więc wzięłam.
Panowie śledzika i coś do, my natomiast zdecydowałyśmy się na pyszną kawę latte i oczywiście bardzo smaczne ciastka Dr Gerarda, które przyniosła koleżanka.
Przyniosła rurki waflowe, PryncyPałki, Mafijne markizy o smaku kakaowym, kruche z galaretką o smaku wiśniowym i bardzo pyszne czekoladki Pasja Dr Gerarda.
Mówię do koleżanki, cieszmy się słodką chwilą, ponieważ postanowiłam sobie, że od jutra nie jem nic słodkiego przez cały post. Myślę, że wytrzymam choć wiem, że będzie ciężko.
Wieczór upłynął nam bardzo szybko i w bardzo miłej atmosferze
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz