Miesiąc luty to okres karnawału. W wielu domach gospodynie smażą chrusty, faworki, oponki i
pączki. Ja w tym okresie chcąc popisać się swoimi umiejętnościami postanowiłam
wypróbować nowy przepis od koleżanki z pracy na oponki z serem i sodą. Pewnego
dnia przyniosła do pracy i nas poczęstowała. Bardzo mi smakowały, a co
najważniejsze nie są czasochłonne jak przygotowanie i smażenie pączków.
Usmażyłam je bez dodatkowych przeszkód. Jednak oponki wyszły ciągnące, a na
drugi dzień twarde. Mąż śmiał się, że to opony zimowe. Niestety smażenie mi nie
wychodzi. W zeszłym roku chrusty wyszły za twarde. Na szczęście nie zapowiedzieli się goście na degustacje moich
popisów kulinarnych. Natomiast ciasta piekę w miarę dobrze. W sobotę miałam
telefon od mamy, która zaprosiła wszystkie swoje dzieci na ostatki. To znaczy
siostrę z rodziną, brata z rodziną i mnie. Właśnie w tym dniu planowaliśmy z
mężem generalny przegląd pralki, porządki w każdym pomieszczeniu. Mama co roku nas
zaprasza i zawsze jakąś niespodziankę nam zrobi. Byłam zapracowana i zupełnie
zapomniałam, że to już ostatnia sobota przed postem. Pozostawiłam wszystkie moje plany i skupiłam się, żeby coś
ciekawego upiec. Przeglądałam moje zeszyty z przepisami i nie miałam
natchnienia. Włączyłam komputer w poszukiwaniu ciekawych przepisów. Parę dni
temu jadłam ciasteczka pasja wiśnia Dr. Gerarda. Były wyśmienite dlatego
wpisałam w przeglądarce nazwę tych ciastek. Wyskoczyła mi strona główna mojego
ulubionego producenta Dr. Gerarda. Zagłębiając się wyszukałam deserotece
ciekawe trufle z gorzkiej czekolady z chrupiącymi kawałkami
pryncypałek. Fajny przepis, ponieważ nie trzeba go piec. Zapisałam sobie
produkty i poszłam do pobliskiego sklepu. Tam kupiłam potrzebne rzeczy i
zabrałam się do robienia trufli. Te wspaniałe ciasteczka często będą
gościły w moim domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz