W hotelu przy recepcji przywitała
nas grupka ludzi. Zostaliśmy sobie przedstawieni. Od razu wyczuć się dało kto
jest liderem tej grupy. Była nią energiczna młoda kobieta, która wręczyła nam
klucze. Razem z dwójką naszych przyjaciół: Marcinem i Ewą weszliśmy na piętro
by odnaleźć swoje pokoje. Z pomocą nam przybył sympatyczny o wesołym
usposobieniu chłopak. Udzielił nam krótkiej informacji jaki jest dalszy plan
dnia i zaprosił nas na spotkanie integracyjne za niespełna kilka minut.
Mieliśmy mało czasu na rozpakowanie i toaletę ale daliśmy radę. Wychodząc na
spotkanie wzięliśmy paczkę Pryncypałek classic Dr Gerarda ze sobą. Przy
drzwiach ktoś zaproponował nam kawę lub herbatę i wskazał nam wolne miejsca
przy stole. Położyliśmy wafelki na środek stołu razem z innymi przekąskami i
rozejrzeliśmy się po sali. Oprócz dwójki naszych przyjaciół nie zauważyliśmy
ani jednej znajomej twarzy. Każdy z obecnych z kimś rozmawiał. Zrozumiałam, że
wszyscy dobrze się tu znają i poczułam się trochę nieswojo. Sięgnęłam po słodką
przekąskę, aby dłużej nie skupiać się na swoim zakłopotaniu. Trafiło mi się
ciasteczko Mafijne Choco. Oho, ktoś tu, tak jak ja jest wielbicielem słodyczy
od Dr Gerarda. W nowym towarzystwie dobrze jest na początek znaleźć jakieś
wspólne cechy. Jedną już mam - słabość do pysznych ciasteczek, drugą też, bo w
końcu wszyscy jak tu jesteśmy mamy jeden wspólny cel: dobrze bawić się na
zabawie karnawałowej. Te myśli dodały mi otuchy i sprawiły, że poczułam się
pewnie i swobodnie. Bez zakłopotania poszłam na grupowy spacer brzegiem morza i
świetnie się czułam nawiązując nowe znajomości. Razem z mężem spędziłam tam
niezapomniane chwile w bardzo miłym towarzystwie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz