wtorek, 13 października 2015

Zaskakująca aura




   Wczoraj było zimno jak diabli! Cały dzień padało  a wiatr tylko huczał. Rano było ciężko się podnieść, gdyż szaruga zniechęcała do czegokolwiek. Po chwili wylegiwania się, jakoś się zmobilizowałem, wstałem i zrobiłem kilkanaście przysiadów. Zrobiło się nieco lepiej, ale dosłownie – tylko „nieco”. Prawie po omacku poszedłem do kuchni by zrobić sobie kawę. Okazało się jednak, że do kubka wlałem samą wodę, bo granulki rozpuszczalnej wysypałem obok kubka. Na nieszczęście wziąłem kubek cały ciemny i nic nie było widać. Taca na której przygotowywałem sobie wszystko, jest jak na złość, akurat takiego koloru jak instant kawy – Patrząc może ćwiartką jednego oka i nie myśląc ani trochę o tym co robię, dokonałem i tak nie lada czynu, nalania wrzątku do pustego kubka. Nieco się ocknąłem, bo mi się ciśnienie podniosło. Zostawiłem to wszystko i poszedłem zaścielić łóżko. Następnie wziąłem prysznic – i było już „po japońsku”. Czyli – Jako tako. Wróciłem do kuchni. Nie po to jednak by jeszcze raz robić kawę. Miałem ochotę na coś słodkiego. Kilka dni wcześniej kupiłem jakieś ciastka. No, co ja piszę… Nie „jakieś” – tylko pyszne ciasteczka, takie „mniam, mniam”! Produkuje je firma – Dr. Gerard. Oni robią naprawdę fantastyczne, bardzo smaczne ciasteczka! Wziąłem „Pryncypałki”. Zjadłem jedno, potem drugie… Bardzo mi smakowały! Spojrzałem za okno… I oniemiałem! Było biało! Rzuciłem okiem na termometr – było +2 stopnie C. Czyli przy gruncie musiało być w okolicach 0. Przyklepałem czuprynę, która pod wpływem emocji, nieco się nastroszyła. Wziąłem do ręki nową paczkę ciastek – tym razem „Mafijnych” – i poszedłem do pokoju, aby na spokojnie zobaczyć w tv, jak ma się aura w innych miejscach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz