poniedziałek, 12 października 2015

ŚNIEŻKOWIEC

ŚNIEŻKOWIEC
W końcu pojechałam do rodziców. Mama już od kilku tygodni namawiała mnie na przyjazd.  Jak co roku przygotowała mnóstwo przetworów z owoców i warzyw z naszego ogródka. Oczywiście znaczną część przeznaczyła na moje zaopatrzenie.  Czekały na mnie również starannie  ułożone w drewnianej skrzyni owoce. Jabłka, gruszki poprzekładane słomą zostały umieszczone w spiżarni. Obok stał kosz po brzegi wypełniony orzechami włoskimi. Nie zabrakło również powideł, dżemów i wszelakich surówek. Nie  brakowało  także  suszonych grzybów. Oj ci kochani rodzice, tak zawsze o mnie dbają. Ja natomiast nie zawsze mam czas, aby do nich przyjechać. Z tego powodu często  mam wyrzuty sumienia i poczucie, że ich zaniedbuję. Mama tak bardzo się stara, przygotowuje najlepsze smakołyki  na mój przyjazd. Ojciec  natomiast robi wspaniałe nalewki na długie zimowe wieczory. Poza tym z wielką radością  zajmuje się moim psem. Tym razem mama przeszła samą siebie. Przygotowała ciasto - kosz, na wierzchu którego ułożone były kiście ciemnych i jasnych winogron. Wyglądało to wszystko  jak z obrazka. Wyłożyła okrągłą formę  podłużnymi biszkoptami wokół okręgu i w taki sposób, że tworzyły coś w rodzaju ogrodzenia. Spód formy również został wyłożony biszkoptami.  Nie muszę chyba wspominać, że biszkopty były z firmy Dr Gerard. Potem do tak przygotowanej formy  wyłożyła wcześniej przygotowaną masę ze śnieżki i galaretki. Na wierzch pokroiła gruszkę lekko podgotowaną i zalała to wszystko gęstniejącą galaretką. Opowiadała, że najwięcej pracy zajęło jej zrobienie pałąka do tego słodkiego kosza. Otóż  na blasze wyłożonej papierem ułożyła podłużne biszkopty w taki sposób, aby kształtem przypominały pałąk. Złączenia biszkoptów powbijała wykałaczki, potem owinęła paskami foli spożywczej na której były kawałki gęstniejącej galaretki.  Po ściągnięciu w lodówce można było taki pałąk delikatnie nałożyć (wbić  w masę śnieżkową ) jeszcze przed zalaniem galaretką całości kosza.

 Masa śnieżkowa to: 1,5 l mleka, 2 galaretki cytrynowe, lub ananasowe, 2 śnieżki, rodzynki i orzechy według uznania. Galaretkę rozrobić w 0,5 l gorącej wody i ostudzić, śnieżkę ubić z mlekiem na sztywną pianę, wlewać schłodzoną galaretkę mieszając energicznie mikserem , dodać bakalie. Całość wyłożyć na przygotowane biszkopty. Na wierzch  położyć dowolne owoce i zalać to kolejną, gęstniejącą galaretką. Wstawić do lodówki.

Moja mama jeszcze na tą ściągniętą  galaretkę  położyła niewielkie kiście winogron. Wyglądało cudnie, a smakowało wyjątkowo. Mam zamiar zrobić coś takiego na następne spotkanie u Ewy. Nie wiem tylko, czy będę miała cierpliwość bawić się  z tym pałąkiem. Myślę, że nie wszystkie kosze -  ciasta muszą być z tym dekoracyjnym uchwytem hihihi.  Jeśli zabraknie mi natchnienia to zawsze mogę kupić lody i przepyszne rurki  z nadzieniem czekoladowym z firmy Dr Gerard.  Z  takim zestawem mogę  szybko przygotować smaczny i ładnie prezentujący się deser.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz