ŚNIEŻKOWIEC
W końcu pojechałam do rodziców. Mama już od kilku tygodni namawiała mnie na przyjazd. Jak co roku przygotowała mnóstwo przetworów z owoców i warzyw z naszego ogródka. Oczywiście znaczną część przeznaczyła na moje zaopatrzenie. Czekały na mnie również starannie ułożone w drewnianej skrzyni owoce. Jabłka, gruszki poprzekładane słomą zostały umieszczone w spiżarni. Obok stał kosz po brzegi wypełniony orzechami włoskimi. Nie zabrakło również powideł, dżemów i wszelakich surówek. Nie brakowało także suszonych grzybów. Oj ci kochani rodzice, tak zawsze o mnie dbają. Ja natomiast nie zawsze mam czas, aby do nich przyjechać. Z tego powodu często mam wyrzuty sumienia i poczucie, że ich zaniedbuję. Mama tak bardzo się stara, przygotowuje najlepsze smakołyki na mój przyjazd. Ojciec natomiast robi wspaniałe nalewki na długie zimowe wieczory. Poza tym z wielką radością zajmuje się moim psem. Tym razem mama przeszła samą siebie. Przygotowała ciasto - kosz, na wierzchu którego ułożone były kiście ciemnych i jasnych winogron. Wyglądało to wszystko jak z obrazka. Wyłożyła okrągłą formę podłużnymi biszkoptami wokół okręgu i w taki sposób, że tworzyły coś w rodzaju ogrodzenia. Spód formy również został wyłożony biszkoptami. Nie muszę chyba wspominać, że biszkopty były z firmy Dr Gerard. Potem do tak przygotowanej formy wyłożyła wcześniej przygotowaną masę ze śnieżki i galaretki. Na wierzch pokroiła gruszkę lekko podgotowaną i zalała to wszystko gęstniejącą galaretką. Opowiadała, że najwięcej pracy zajęło jej zrobienie pałąka do tego słodkiego kosza. Otóż na blasze wyłożonej papierem ułożyła podłużne biszkopty w taki sposób, aby kształtem przypominały pałąk. Złączenia biszkoptów powbijała wykałaczki, potem owinęła paskami foli spożywczej na której były kawałki gęstniejącej galaretki. Po ściągnięciu w lodówce można było taki pałąk delikatnie nałożyć (wbić w masę śnieżkową ) jeszcze przed zalaniem galaretką całości kosza.
Masa śnieżkowa to: 1,5 l mleka, 2 galaretki cytrynowe, lub ananasowe, 2 śnieżki, rodzynki i orzechy według uznania. Galaretkę rozrobić w 0,5 l gorącej wody i ostudzić, śnieżkę ubić z mlekiem na sztywną pianę, wlewać schłodzoną galaretkę mieszając energicznie mikserem , dodać bakalie. Całość wyłożyć na przygotowane biszkopty. Na wierzch położyć dowolne owoce i zalać to kolejną, gęstniejącą galaretką. Wstawić do lodówki.
Moja mama jeszcze na tą ściągniętą galaretkę położyła niewielkie kiście winogron. Wyglądało cudnie, a smakowało wyjątkowo. Mam zamiar zrobić coś takiego na następne spotkanie u Ewy. Nie wiem tylko, czy będę miała cierpliwość bawić się z tym pałąkiem. Myślę, że nie wszystkie kosze - ciasta muszą być z tym dekoracyjnym uchwytem hihihi. Jeśli zabraknie mi natchnienia to zawsze mogę kupić lody i przepyszne rurki z nadzieniem czekoladowym z firmy Dr Gerard. Z takim zestawem mogę szybko przygotować smaczny i ładnie prezentujący się deser.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz