środa, 7 października 2015

Dr Gerard w roli głównej



Dach mojego rodzinnego domu bieli się w słońcu. Dookoła otulony drzewami w złocistych barwach jesieni, mruga do nas przyjaźnie i zapraszająco błękitnymi oczami okien.  Na podwórzu jako pierwsze witają nas dwa koty kojącym mruczeniem. Uchylam drzwi do sieni i znikam w ciemnościach. Za mną podąża mój mąż. Znam ten dom na pamięć i nie potrzebuję światła aby się poruszać w mrocznej sieni, która stanowi ogromny kontrast do przyjaznego słonecznego obrazka z zewnątrz. Po omacku namierzam drzwi do kuchni. Otwieram. Nareszcie światło! Widzę stół w centralnej części kuchni, przy którym zawsze coś się dzieje. Teraz też siedzą przy nim moje bratanice: Marta i Ola. Z apetytem wcinają super krucze Krakersy Classic Dr Gerarda. Marta robi z nich mini kanapeczki z serkiem topionym i pomidorem. Ola te same krakersy woli połączyć ze słodkim jogurtem owocowym. Rozkrusza pyszne Krakersy Classic Dr Gerarda i miesza je z jogurtem. Obie mają zachwycone miny. Na chwilę zaprzestają konsumpcji i podbiegają do nas z uśmiechem na ustach. Wpadamy sobie w objęcia na powitanie. Następnie zapraszają nas do stołu do pysznych przekąsek z Dr Gerardem. Po jakimś czasie pojawiają się inni domownicy. Ze wszystkimi musimy uciąć krótką pogawędkę, również za tym kuchennym stołem, przy którym jest miejsce spotkań wszystkich mieszkańców domu. Po południu stół zostaje dokładnie posprzątany i moja bratowa zapełnia go produktami potrzebnymi do upieczenia ciasta. Zaciekawiona zostaję i przyglądam się jej poczynaniom. Zawsze jestem pełna podziwu za jej kulinarny kunszt. Bratowa lubi eksperymentować, zwłaszcza jeśli chodzi o ciasta i z pod jej ręki wychodzą naprawdę wyśmienite wyroby. Tym razem będzie to sernik na bazie potrójnie pysznych markizów Mafijnych Black Dr Gerarda. Już nie mogę się doczekać degustacji!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz