Dach mojego rodzinnego domu bieli
się w słońcu. Dookoła otulony drzewami w złocistych barwach jesieni, mruga do nas przyjaźnie i zapraszająco błękitnymi
oczami okien. Na podwórzu jako pierwsze witają
nas dwa koty kojącym mruczeniem. Uchylam drzwi do sieni i znikam w ciemnościach.
Za mną podąża mój mąż. Znam ten dom na pamięć i nie potrzebuję światła aby się
poruszać w mrocznej sieni, która stanowi ogromny kontrast do przyjaznego
słonecznego obrazka z zewnątrz. Po omacku namierzam drzwi do kuchni. Otwieram.
Nareszcie światło! Widzę stół w centralnej części kuchni, przy którym zawsze
coś się dzieje. Teraz też siedzą przy nim moje bratanice: Marta i Ola. Z
apetytem wcinają super krucze Krakersy Classic Dr Gerarda. Marta robi z nich
mini kanapeczki z serkiem topionym i pomidorem. Ola te same krakersy woli
połączyć ze słodkim jogurtem owocowym. Rozkrusza pyszne Krakersy Classic Dr
Gerarda i miesza je z jogurtem. Obie mają zachwycone miny. Na chwilę
zaprzestają konsumpcji i podbiegają do nas z uśmiechem na ustach. Wpadamy sobie
w objęcia na powitanie. Następnie zapraszają nas do stołu do pysznych przekąsek
z Dr Gerardem. Po jakimś czasie pojawiają się inni domownicy. Ze wszystkimi
musimy uciąć krótką pogawędkę, również za tym kuchennym stołem, przy którym jest
miejsce spotkań wszystkich mieszkańców domu. Po południu stół zostaje dokładnie
posprzątany i moja bratowa zapełnia go produktami potrzebnymi do upieczenia
ciasta. Zaciekawiona zostaję i przyglądam się jej poczynaniom. Zawsze jestem
pełna podziwu za jej kulinarny kunszt. Bratowa lubi eksperymentować, zwłaszcza
jeśli chodzi o ciasta i z pod jej ręki wychodzą naprawdę wyśmienite wyroby. Tym
razem będzie to sernik na bazie potrójnie pysznych markizów Mafijnych Black Dr
Gerarda. Już nie mogę się doczekać degustacji!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz