Parę dni temu przeszła wielka burza z piorunami. Trochę wody
nalało się do piwnicy. To było prawdziwe oberwanie chmury. Bardzo boję się
takich wyładowań atmosferycznych. W nocy czuwaliśmy nad bezpieczeństwem swoim i
całego życiowego dobytku. Następnego dnia już mniej padało. Wcześniej
czekaliśmy z niecierpliwością na deszcz, ale nie na taki gwałtowny. Nasze
roślinki porządnie zlało, może jeszcze coś z nich będzie. Po obrządkach wkoło
domu przyszła sąsiadka ze smutną miną. Na jej podwórku piorun uderzył w drzewo
rozłupując je na dwie części. Blisko zagrody dla zwierząt. Było to prawdziwe
szczęście, że na tym tylko się zakończyło. Zaprosiłam ją na ceremonie picia kawy. Nie chciała przyjść ze
względu na porę gotowania obiadu. W końcu po moich usilnych namowach poszłyśmy
do domu. Zmieliłam w młynku kawę i nasypałam do kubków zalewając gorącą wodą. Rozszedł
się aromatyczny zapach kawy po całym mieszkaniu. Bardzo lubię wąchać zapach
parzonej małej czarnej. Z szafki wyjęłam smaczne ciasteczka kokosowe Dr.
Gerarda. Wtedy mogłam sobie spokojnie usiąść. Ciasteczka i kawa wpłynęły na lepsze
nasze samopoczucie. Rozstaliśmy się wtedy, gdy już wszystko zniknęło z
talerzyka. Natomiast umówiliśmy się na
zakupy do Galerii Krakowskiej. Moja znajoma wybiera się na wesele i chciała
kupić sobie sukienkę. Ja bardzo lubię biegać po sklepach dlatego zaproponowałam
jej towarzystwo. Z czego bardzo ucieszyła się, bo zawsze przyjemniej mieć koło
siebie przyjazną osobę. Będąc już na zakupach spoglądałam na wygodne sandały do
pracy. Po intensywnym poszukiwaniu znaleźliśmy skromną sukienkę do kolan.
Dopiero jak włożyła zobaczyłyśmy piękno tej sukni. Razem z nią cieszyłam się
udanym zakupem. Pomimo, iż nic sobie nie kupiłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz