czwartek, 2 czerwca 2016

słodycze o smaku kokosowym



Parę dni temu przeszła wielka burza z piorunami. Trochę wody nalało się do piwnicy. To było prawdziwe oberwanie chmury. Bardzo boję się takich wyładowań atmosferycznych. W nocy czuwaliśmy nad bezpieczeństwem swoim i całego życiowego dobytku. Następnego dnia już mniej padało. Wcześniej czekaliśmy z niecierpliwością na deszcz, ale nie na taki gwałtowny. Nasze roślinki porządnie zlało, może jeszcze coś z nich będzie. Po obrządkach wkoło domu przyszła sąsiadka ze smutną miną. Na jej podwórku piorun uderzył w drzewo rozłupując je na dwie części. Blisko zagrody dla zwierząt. Było to prawdziwe szczęście, że na tym tylko się zakończyło. Zaprosiłam ją na  ceremonie picia kawy. Nie chciała przyjść ze względu na porę gotowania obiadu. W końcu po moich usilnych namowach poszłyśmy do domu. Zmieliłam w młynku kawę i nasypałam do kubków zalewając gorącą wodą. Rozszedł się aromatyczny zapach kawy po całym mieszkaniu. Bardzo lubię wąchać zapach parzonej małej czarnej. Z szafki wyjęłam smaczne ciasteczka kokosowe Dr. Gerarda. Wtedy mogłam sobie spokojnie usiąść. Ciasteczka i kawa wpłynęły na lepsze nasze samopoczucie. Rozstaliśmy się wtedy, gdy już wszystko zniknęło z talerzyka.  Natomiast umówiliśmy się na zakupy do Galerii Krakowskiej. Moja znajoma wybiera się na wesele i chciała kupić sobie sukienkę. Ja bardzo lubię biegać po sklepach dlatego zaproponowałam jej towarzystwo. Z czego bardzo ucieszyła się, bo zawsze przyjemniej mieć koło siebie przyjazną osobę. Będąc już na zakupach spoglądałam na wygodne sandały do pracy. Po intensywnym poszukiwaniu znaleźliśmy skromną sukienkę do kolan. Dopiero jak włożyła zobaczyłyśmy piękno tej sukni. Razem z nią cieszyłam się udanym zakupem. Pomimo, iż nic sobie nie kupiłam.            

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz