poniedziałek, 13 czerwca 2016

Party na tarasie

Party na tarasie.
Ze względu na panujący w naszych domach chaos związany z oglądaniem przez naszych panów  transmisji z meczów piłki nożnej postanowiłyśmy urządzić sobie swoje własne odrębne babskie party. Jedna z koleżanek już od dłuższego czasu zapraszała mnie na spotkanie przy kawie na swoim nowo wyremontowanym przepięknym tarasie. Jak dotąd brakowało mi czasu, teraz nadszedł czas, aby to nadgonić. Z butelką czerwonego półsłodkiego wina w ręku, z paczką przepysznych rogalików pudrowanych z firmy Dr Gerard pod pachą, zgłosiłyśmy się w czteroosobowej drużynie. Przy wejściu powitały nas przesympatyczne kociaki. Uroczo miałczały, ocierały się o nogi i domagały się pieszczot. Koty miały na imię Frania i Bolek. Całe szczęście, że mój labrador został pod opieką Filipa i jego kompanów - kumpli  do tak wielkiego wydarzenia sportowego jakim zapewne jest Euro 2016. W innym wypadku te cudne donice z surfiniami na pewno nie stałyby bezpiecznie pięknie zdobiąc taras. Sympatyczna gonitwa kociaków zapewne przemieniłaby się w galop szarżującego psa. Wracając do tematu - rozsiadłyśmy  się wygodnie na fotelach ogrodowych. Dumna właścicielka prezentowała nam ciekawą mozaikę na posadzce tarasu. Cały taras był po prostu piękny. Przestrzeń, kaskady kwiatów okalających balustradę, gustowne, zrobione z drewna meble ogrodowe, do których były dobrane  miękkie, kolorowe  poduszki robiły niesamowite wrażenie. Na dwóch niewielkich stolikach były zapalone kolorowe lampiony, które dodatkowo wzbogacały już niesamowity nastrój. Dorota przygotowała dla nas kawę mrożoną, chrupiące herbatniki o smaku morelowym z firmy Dr Gerard i porcje lodów z owocami ozdobionych biszkoptem zwanym pychotką zdobioną. Do tego na specjalnym wózku stała  cała kolekcja przeróżnych mocnych  trunków. Późną kolacją miał się zająć catering. No no, wieczór zapowiadał się nad wyraz ciekawie. Ploteczkom, wybuchom wesołości nie było końca. Była ciepła, pogodna noc kiedy z żalem opuszczałyśmy gościnne progi  Doroty. Tak jak podczas powitania pojawiły się koty, tak i teraz  prężyły się wyginając grzbiet prosząc o pożegnalne pieszczoty.  
     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz