wtorek, 14 czerwca 2016

Piknik w lesie.

            Cześć. W ubiegłą sobotę byliśmy z dziećmi w Toruniu. Można to potraktować jako piknik. Było świeże powietrze, słoneczko, spacer nad Wisłą oraz ciastka „dr Gerard”. Tak naprawdę, byliśmy w kinie. A na prawdziwy piknik wybieramy się w następną sobotę. A dokładnie jedziemy do stadniny koni, która mieści się w lesie. Wszystko to dzięki koledze Tomka, który zaprosił nas na swoje urodziny. Tosia bardzo lubi tego chłopca i aż skakała z radości na wieść o imprezie. Już planuje co kupić. Tak samo jak mój syn, on również gra w piłkę. Niestety w innym klubie. Grają przeciwko sobie w lidze Orlików. Jednak i w stadninie będzie czas na kopanie gały. Nie wyobrażam sobie by ci dwaj chociaż przez chwilę nie kiwali się. A dziewczyny już planują kocyk i koszyk piknikowy i odpoczynek na łonie natury. A w koszyku: wazonik do polnych kwiatków, talerzyki i filiżanki do herbatki i najlepsze ciastka na piknik. Najprawdopodobniej będą to Herbatniki o smaku morelowym lub Rurki kokosowe. A tak naprawdę jakie ciastka okaże się dopiero gdy pójdziemy do marketu na zakupy. Wiem, że mój ulubiony sklep posiada duży wybór produktów „dr Gerard”, mam gwarancję najlepszych ciastek na piknik. Dla tatusia musi być jakieś picie o pięknej słomkowej barwie. O obiadek czy kolację zadbają już rodzice jubilata. Mam nadzieję, że bliskość koni nie wpłynie negatywnie na moich alergików. Przed wyjazdem z domu dostaną dodatkową porcję wziewów i zapakujemy inhalatory do lasu. Teraz modlimy się do Boga o piękną pogodę i o to by wszystko co zaplanujemy, udało się. Bo bywa tak że „człowiek myśli a Pan Bóg kryśli” jak mówiła moja Babcia. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz