czwartek, 2 czerwca 2016

Dzień Dziecka



Dzień dziecka to dla rodziców i samych dzieci wielka radość. Od urodzenia rodzice obserwują jak maleństwo rozwija się, Są przy ząbkowaniu, stawianiu pierwszych kroków, wypowiadaniu pierwszych słów. Gdy już maluszek idzie do przedszkola opiekunowie martwią się czy dziecko  będzie chciało zostać. Na pewno początkowe dni są bardzo trudne. Z czasem przyzwyczaja się i poznaje rówieśników. Dziecko chętniej chodzi do przedszkola. Tak zaobserwowałam moją trójkę maluchów Kasię lat cztery, Wojtuś sześć, Marysia osiem. Są dla nas całym życiem. Choć nie możemy być ciągle z nimi, ponieważ pracujemy, a oni chodzą do przedszkola, szkoły. W tym roku Międzynarodowy Dzień Dziecka przypadał w środę dlatego w niedzielę poszliśmy z naszymi pociechami do wesołego miasteczka. Potem wstąpiliśmy do sklepu spożywczego. Najstarsza córka wrzuciła do koszyka herbatniki o smaku morelowym, witaminki truskawka produkcji Dr. Gerarda. Często kupuję słodycze tego producenta pewnie dlatego też je wzięła. Prezenty dla pociech były wcześniej kupione i dopiero pierwszego czerwca daliśmy im. Marysi kupiliśmy wrotki, kask, nałokietniki i nakolanniki. Od dawna chciała dostać taki prezent, ale ja bałam się. W tej chwili też będę żyła w niepewności podczas jej jazdy. Wojtusiowi rowerek, Kasi hulajnogę. Widziałam w ich oczach wielką radość. Na deser upiekłam gofry z dżemem i bitą śmietaną. Oczywiście na drugi dzień dzieci chwaliły się swoimi prezentami. Dużo tłumaczyłam, że są rodzice, których nie stać na bogate prezenty i smutno im. Najmłodsza Kasia chciała pożyczyć swojej koleżance z przedszkola hulajnogę, by mogła sobie pojeździć. Dziewczynki umówiły się w parku w sobotę. Poszłam z Kasią na umówioną godzinę i poznałam matkę koleżanki. Dziewczynki jeździły na hulajnodze, a my rozmawiałyśmy.            

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz