Dzień
dobry, mamy piękny poniedziałek. Kolejny weekend upałów za nami. Moja alergia
dała mi w kość. Nie pomogło nawet siedzenie w domu z opuszczonymi roletami. W domu
i tak było duszno i gorąco. Tylko kawa i ciastka „dr Gerard” dawały mi tego
dnia radość. Od rana w moim domu roiło się od gości. Z piątku na sobotę spała u
nas Zosia, żony bratanica. Wraz z Tosią obudziły mnie o godzinie siódmej rano,
że chcą słodycze z czekoladą. Bo mają ochotę i bardzo je lubią. Mimo naszego niezadowolenia
z pobudki, wytłumaczyliśmy im, że muszą zjeść śniadanie a potem słodycze. Już miałem
zły początek dnia. Potem do mnie przyszedł uczeń na lekcję gry na gitarze. Dziewczyny
musiały nam towarzyszyć i przeszkadzać w nauce. I znów ciśnienie mi
podskoczyło. Następnie przyszła znajoma porozmawiać o modzie ślubnej. To ja
zostałem oddelegowany do wyjścia z nimi na podwórko. W ten upał, w to słońce i
w dodatku w pyłki traw i drzew. Nie cierpię lata. Siedząc pod blokiem w
piaskownicy, myślałem tylko o tym, że zjadłbym sobie ciasteczko kokosowe albo
pychotki zdobione i popił pyszną aromatyczną kawą. Mniam mniam. Po powrocie z
zesłania, oczekując na obiad, padłem na kanapę i zasnąłem. Następną rzeczą,
która mnie spotkała była inicjatywa by, samodzielnie z dziewczynami przygotować
słodycze z czekoladą. Przez tą godzinę, co spałem, dziewczyny tak dały żonie w
kość, że postanowiła je jakoś zająć. Na stronie www.drgerard.eu
w dziale, deseroteka wyszukała przepis i do roboty. Po godzinie mieliśmy na
stole „Kolorowe patyczki z mixem rurek waflowych”, z kolorową posypką i
orzeszkami. Dodam, że głównym składnikiem poza rurkami były moje ulubione
czekolady. Nie mogłem się doczekać momentu podania tego deseru, więc palcem
wylizywałem naczynia, w których były rozpuszczane czekolady.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz