poniedziałek, 6 czerwca 2016

Domowego wyrobu słodycze z czekoladą

            Dzień dobry, mamy piękny poniedziałek. Kolejny weekend upałów za nami. Moja alergia dała mi w kość. Nie pomogło nawet siedzenie w domu z opuszczonymi roletami. W domu i tak było duszno i gorąco. Tylko kawa i ciastka „dr Gerard” dawały mi tego dnia radość. Od rana w moim domu roiło się od gości. Z piątku na sobotę spała u nas Zosia, żony bratanica. Wraz z Tosią obudziły mnie o godzinie siódmej rano, że chcą słodycze z czekoladą. Bo mają ochotę i bardzo je lubią. Mimo naszego niezadowolenia z pobudki, wytłumaczyliśmy im, że muszą zjeść śniadanie a potem słodycze. Już miałem zły początek dnia. Potem do mnie przyszedł uczeń na lekcję gry na gitarze. Dziewczyny musiały nam towarzyszyć i przeszkadzać w nauce. I znów ciśnienie mi podskoczyło. Następnie przyszła znajoma porozmawiać o modzie ślubnej. To ja zostałem oddelegowany do wyjścia z nimi na podwórko. W ten upał, w to słońce i w dodatku w pyłki traw i drzew. Nie cierpię lata. Siedząc pod blokiem w piaskownicy, myślałem tylko o tym, że zjadłbym sobie ciasteczko kokosowe albo pychotki zdobione i popił pyszną aromatyczną kawą. Mniam mniam. Po powrocie z zesłania, oczekując na obiad, padłem na kanapę i zasnąłem. Następną rzeczą, która mnie spotkała była inicjatywa by, samodzielnie z dziewczynami przygotować słodycze z czekoladą. Przez tą godzinę, co spałem, dziewczyny tak dały żonie w kość, że postanowiła je jakoś zająć. Na stronie www.drgerard.eu w dziale, deseroteka wyszukała przepis i do roboty. Po godzinie mieliśmy na stole „Kolorowe patyczki z mixem rurek waflowych”, z kolorową posypką i orzeszkami. Dodam, że głównym składnikiem poza rurkami były moje ulubione czekolady. Nie mogłem się doczekać momentu podania tego deseru, więc palcem wylizywałem naczynia, w których były rozpuszczane czekolady.    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz