Rozpoczął się już w pełni sezon truskawkowy. W tym roku mamy bardzo dużo
tych owoców. Zbieramy po 50 koszyczków i jeździmy z nimi na targ. Muszę parę
godzin stać, żeby je sprzedać. Z dnia na dzień jest coraz więcej sprzedających. Na
niedzielę planuję upiec ciasto z truskawkami. Tak sobie myślałam o cieście, że
zachciało mi się jeść coś słodkiego. Poprosiłam sąsiadkę, aby zwróciła uwagę na
moje koszyczki. Ja tymczasem pobiegłam szybko do pobliskiego spożywczego sklepiku.
Rozejrzałam się na wystawiony towar i od razu je zobaczyłam. Leżały na wierzchu
ciasteczka agrestowe i ciasteczka wiśniowe produkcji Dr. Gerarda. Nie
marnowałam czasu tylko kupiłam dwa opakowania. Po powrocie poczęstowałam
sąsiadkę pilnującą mi towar. Zaskoczona była wyjątkowym smakiem i postanowiła
kupić sobie do kawy. Opowiedziałam jej o ciekawych produktach firmy Dr.
Gerarda. Od dłuższego czasu przeważnie zaopatruje się w jego smakołyki. Byłam
ucieszona, ponieważ w krótkim czasie sąsiadka sprzedała dwa koszyczki z
owocami. Po sześciu godzinach spakowałam rzeczy i wróciłam do domu. Dopiero za
dwa dni będę zbierać truskawki. Moje dzieci Marek i Julia upominają się o pierożki
z tymi owocami. Jeść pierogi bardzo lubię, ale lepić nienawidzę. Trudno
przezwyciężam lenistwo i w sobotę od rana szykuję się do ich robienia. Najpierw poszłam
uzbierać całe czerwone truskaweczki. Umyłam je zdejmując szypułki. Wyrobiłam
ciasto i zawołałam Julię do pomocy. Tak wcześniej ustaliliśmy, że musi mi
pomagać. Po pół godzinie pierożki ugotowałam i polałam śmietaną z cukrem.
Wyszły wspaniałe i każdy brał dokładkę. Wieczorem wspólnie upiekłyśmy biszkopt
z budyniem śmietankowym, truskawkami i galaretką. Na następny dzień będzie
można go skosztować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz