czwartek, 9 czerwca 2016

Apetyt na rogaliki.

            Drodzy czytelnicy, po powrocie z córką od lekarza, postanowiłem zjeść coś słodkiego. Moja głowa wolno pracuje, zjem ciasteczka kokosowe z polewą, to samopoczucie mi się poprawi. Jest piękne przedpołudnie, moja Tosia ma zaostrzenie astmy. To dobrze, bo martwiłem się, że znów złapała jakiegoś wirusa. Jutro pójdzie do przedszkola i będę mógł uspokoić Panie wychowawczynie, że tym nie zaraża. Jadąc z ośrodka zdrowia moja latorośl zapragnęła babciowego rogalika. Wiem, że rogaliki w minutę się nie robią, więc poszliśmy do marketu kupić mini rogaliki od „dr Gerard”. Prawda jest taka, że nie ma, co się dziwić dziecku, że chce babci rogaliki, ja również uważam, że są to najlepsze rogaliki. Do wyboru mamy te uśmiechnięte ciastka drożdżowe lub proszkowe. Nadziane owocami, marmoladą lub masłem czekoladowym, bym zapomniał o budyniu. Zdziwiłem się, bo te kupne też są bardzo smaczne. I nasza zachcianka została zaspokojona. Gdy tak jedliśmy to pomyślałem, że za tydzień są imieniny mojej małżonki i zamiast kwiatka może babcia upiecze jej najlepsze rogaliki własnego wypieku. Poproszę mamę o listę składników i wszystko kupię. Pamiętam, że muszę mieć margarynę, mąkę, jajka, drożdże, cukier puder, śmietanę no i marmoladę do nadzienia. Do dekoracji można użyć kolorowych posypek, lub cukier puder a moje Tosia lubi bez dekoracji. Ja lubię takie rogaliki z polewą czekoladową. Mam jeszcze pomysł, Aby mieć odrobinę spokoju, wyślę Tomka na boisko a Tosię do babci, jako pomoc kuchenną. Ja będę miał chwilę dla siebie i gitary a u Babci będzie miał, kto wycinać lub zwijać rogale. Ja z moim wrodzonym wyczuciem czasu, pójdę na gotowe i jeszcze ciepłe słodycze.

                                                                       Pozdrawiam L K

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz