Drodzy
czytelnicy, po powrocie z córką od lekarza, postanowiłem zjeść coś słodkiego. Moja
głowa wolno pracuje, zjem ciasteczka kokosowe z polewą, to samopoczucie mi się
poprawi. Jest piękne przedpołudnie, moja Tosia ma zaostrzenie astmy. To dobrze,
bo martwiłem się, że znów złapała jakiegoś wirusa. Jutro pójdzie do przedszkola
i będę mógł uspokoić Panie wychowawczynie, że tym nie zaraża. Jadąc z ośrodka
zdrowia moja latorośl zapragnęła babciowego rogalika. Wiem, że rogaliki w
minutę się nie robią, więc poszliśmy do marketu kupić mini rogaliki od „dr
Gerard”. Prawda jest taka, że nie ma, co się dziwić dziecku, że chce babci
rogaliki, ja również uważam, że są to najlepsze rogaliki. Do wyboru mamy te uśmiechnięte
ciastka drożdżowe lub proszkowe. Nadziane owocami, marmoladą lub masłem
czekoladowym, bym zapomniał o budyniu. Zdziwiłem się, bo te kupne też są bardzo
smaczne. I nasza zachcianka została zaspokojona. Gdy tak jedliśmy to
pomyślałem, że za tydzień są imieniny mojej małżonki i zamiast kwiatka może
babcia upiecze jej najlepsze rogaliki własnego wypieku. Poproszę mamę o listę
składników i wszystko kupię. Pamiętam, że muszę mieć margarynę, mąkę, jajka,
drożdże, cukier puder, śmietanę no i marmoladę do nadzienia. Do dekoracji można
użyć kolorowych posypek, lub cukier puder a moje Tosia lubi bez dekoracji. Ja lubię
takie rogaliki z polewą czekoladową. Mam jeszcze pomysł, Aby mieć odrobinę
spokoju, wyślę Tomka na boisko a Tosię do babci, jako pomoc kuchenną. Ja będę
miał chwilę dla siebie i gitary a u Babci będzie miał, kto wycinać lub zwijać
rogale. Ja z moim wrodzonym wyczuciem czasu, pójdę na gotowe i jeszcze ciepłe
słodycze.
Pozdrawiam
L K
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz