Pewnego razu spotkaliśmy się
licznym gronem przyjaciół w parku. Z braku zajęcia i jakichkolwiek rozrywek parkowych
rozsiedliśmy się na ławeczkach ustawionych obok siebie. Na początek syciliśmy się kawałami
opowiadanymi przez każdego kto tylko miał ochotę rozbawić towarzystwo. Po
wyczerpaniu się humorków zmieniliśmy temat na bardziej życiowy tj. historie z życia wzięte. Za
niedługi czas pewnej liczbie osób zaczął doskwierać syndrom pustego żołądka i
temat płynnie zmienił się w kulinarny, a wręcz cukierniczy. Każde z przyjaciół
przedstawiał swoje ulubione propozycje. Kolega Jacek oznajmił, iż jakby miał
„Zaczarowany ołówek” to narysowałby WAFELKI KAKAOWE Dr Gerarda, Weronika
dorzuciła! Ja poproszę, jeśli już mowa o Dr Gerardzie to narysuj mi WAFELKI o
SMAKU ŚMIETANKOWYM i jeszcze jeśli mogę, to ANDRUTY KOKOSOWE najpyszniejsze,
niebo w gębie. Monika w ripoście – jaka zachłanna!
Jacek ze stoickim spokojem w
głosie, dziewczyny – tylko spokój Was
uratuje. Ustawcie się w kolejce i niech każda przedstawi swoje życzenie…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz