Dzień
dobry, czy taki dobry? Upał, duszno, nie mam, czym oddychać. Wiem, że są osoby
lubiące taką pogodę. Ja się do nich nie zaliczam. Jestem alergikiem i nie
cierpię wiosny i lata. Lubię za to andruty kokosowe od „dr Gerard”, bo jestem
łakomczuchem. Dziś rano ledwo otworzyłem oczy, mój kochany Tomek podniósł mi
ciśnienie. Gdy wróciłem z bułeczkami u progu zaatakował mnie pytaniem, czy mogę
oglądać film? Nie lubię, gdy moje dzieci naciągają mnie. Tata kupisz? Tata mogę?
Tata w necie albo tylko jeden filmik. Zaraz się denerwuję. A wystarczy, gdy
usiądziemy przy śniadaniu czy obiedzie i na spokojnie rozmawiamy, co chcemy
dzisiaj robić? Więc gdy już usiedliśmy i zaczęliśmy rozmawiać, uzgodniliśmy, że
dzisiaj po południu mamy seans filmowy. Ostatnio kupiliśmy płytę z filmem Alwin
i wiewiórki… Teraz będzie można go obejrzeć. Będąc na spacerze mam zadanie,
kupić napoje i najlepsze przekąski do
filmu. Nasz wybór padł na smakołyki „dr Gerard”. Nie za słodkie „Krakersy
kanapki pomidorowe” i dla dzieciaczków „Biszkopty morelowe z białą polewą”. Wszystkie
zaplanowane zajęcia i zadania domowe, musimy zrobić do godziny 17tej. Następnie
prysznic, szykowanie kanapek i ciastek oraz popitki. A o godzinie 18tej gasimy
światło i zaciągamy rolety i rusza rodzinny seans filmowy. Zapomniałem o
najważniejszym. Wyłączenie telefonów. Nie mogę pozwolić by ktoś nam
przeszkadzał. Znając życie komórki by dzwoniły, co pięć minut. A może zaszaleję
i na kolację zrobię gołąbki? Albo zlecę Babci, aby je przygotowała.
Wszystko zaplanowane, zakupy
zrobione, najlepsze przekąski do filmu też przygotowane, kolację odbiorę, gdy
będę wracał z przedszkola. Teraz czekam na wspólne oglądanie. Proszę.
Trzymajcie kciuki, aby wszystko nam się udało. Dziękuję.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz