Dzień
dobry, mamy połowę maja. W niedzielę Zofii, a potem dzień dziecka. Jak co roku,
organizujemy wszystkim kochanym pociechom atrakcje. Kiedyś zabraliśmy je do
bawialni, raz byliśmy na basenie a ostatnio urządziliśmy piknik w lesie. To były
ciekawe i udane spotkania. Co zrobimy teraz? Jedno jest pewne, będzie poczęstunek,
słodycze „dr Gerard” już kupione i schowane przed ciekawskimi oczyma. Tylko kilka
sztuk ciastek „Zwierzaki wielozbożowe” wziąłem do domu na spróbowanie. Ciekawą propozycją
jest wyjazd do Torunia, tam zabawy w Muzeum Piernika lub Młynie wiedzy. Kilka
lat temu miałem okazję być i samemu wyrabiać pierniki. Byłem tam z grupom
dorosłych, ale przed nami były dzieci ze szkoły i miały taka frajdę, gdy sami
wyrabiali przysmaki dla najmłodszych, jakimi są pierniki. No i każdy otrzymywał
certyfikat ukończenia kursu, spisany gęsim piórem. A może zaryzykować i w
własnym domu zorganizować dziecięcy program kulinarny. Czyli zaprosić
dzieciaków do nas, wyszukać w deserotece ciekawy przepis np. na lizaki, albo
ciastka lub shake. I pierwszego czerwca zamienić mieszkanie w MasterChef. Okazało
się, że dzieci bardzo lubią tego typu programy. No i same są w stanie coś
przygotować. A gdyby coś nie wyszło to mamy „Zwierzaki z polewą kakaową” i
Wafelki z kremem o smaku śmietankowym. Chłopaków można zawsze wysłać z piłką na
boisko a dziewczynom kazać bawić się w dom czy w lekarza. Ostatecznie możemy
zorganizować konkurs gry w Fifę 16. To cieszy się ogromny powodzeniem. Za moich
młodych lat, rodzice nie mieli tego problemu. Co roku organizacją dnia dziecka
zajmowały się zakłady pracy. Były to wyjazdy do lasu, nad jezioro, zabawy w klubie
czy wycieczki do ciekawych miejsc. Można było poznać nowych kolegów i przywieźć
jakieś pamiątki. Bardzo mile wspominam tamte chwile. Jedno, co się nie zmieniło
to, to, że każde pokolenie ma swoje przysmaki dla najmłodszych. Zazwyczaj są to
wafle, rurki z nadzieniem, biszkopty czy galaretki.
Smacznego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz